Wojny ze Szwecją



Wojna Szwedzka 1600-1604


W Inflantach powstało ognisko konfliktu, którego przedmiotem była po wojnach Batorego północna Estonia zajęta przez Szwedów. Elekcja Zygmunta III konfliktu nie załagodziła, lecz tylko odroczyła. Polacy domagali się inkorporacji spornej prowincji, król zwlekał nie chcąc sobie zrazić szwedzkich poddanych. Objęcie tronu szwedzkiego przez Zygmunta po śmierci ojca Jana III natrafiło na trudności i nie uchyliła ich koronacja w roku 1594. Stryj królewski Karol ks. Sodermandii w nieobecności króla zyskiwał coraz większe wpływy w warstwach średnich i niższych ludności, przeciw prokrólewskiej magnaterii. W 1598 roku król zadecydował więc zbrojnie złamać opozycję w oparciu o stronników, a zwłaszcza separatystów finlandzkich, zaokrętował więc w Gdańsku ponad 4000 zaciężnych niemieckich, węgierskich i polskich pod dowództwem wojewody wendeńskiego Jerzego Farensbacha, ale wskutek burzy jego flota uległa rozproszeniu i dopiero 8 sierpnia osiągnął brzeg Szwecji na południe od Kalmaru, a w dwa dni potem opanował miasto. Ten sukces umożliwiły zdarzenia mające miejsce o 400 km na północ. Gubernator Finlandii Arwid Ericcson Stalarm 4 sierpnia próbował lądować o 40 km na północ od Sztokholmu. Ks. Karol zawczasu przybył zabezpieczyć stolicę i próbę lądowania uniemożliwił. Arvid Ericcson 6 sierpnia odżeglował więc do Abo (Turku). Synchronizacja działań dwu tak odległych grup jednak zawiodła, a król nie przedsięwziął bezwzględnych działań, by nie zrazić sobie poddanych. Prowadząc rokowania z wolna posuwał się w kierunku stolicy. Wojsko maszerowało w dwóch kolumnach drogami równymi, król z flotą posuwał się wzdłuż brzegu pociętego głębokimi fiordami. Inaczej Karol, który szybko przerzucał się do Ostergotlandii, 28 sierpnia był już w Linkóping, by nie dopuścić do wzmocnienia króla i zastąpić mu drogę w korytarzu między jeź. Yattern a morzem przeciętym rzeką. Nie udało mu się jednak zaskoczyć odosobnionej kolumny królewskiej. Działania ugrzęzły - rozpoczęły się rokowania, 19 września pod Stegeborgiem doszło do bitwy, w której siły królewskie acz mniej liczne (4000 : 7000) odniosły powodzenie, ale król wstrzymał decydujące uderzenie, by nie dopuścić do rzezi. Przy stanie strat (2000 na korzyść króla) rozpoczęto znów rokowania. Karol grał na zwłokę, aż 29 października nadpłynęła jego flota i zakorkowała królewską w fiordzie. To przesądziło dalszy bieg wypadków. W bitwie pod Jonkóping u mostu rz. Stang armia królewska, torując sobie drogę na Sztokholm, poniosła klęskę 4 listopada. Król musiał wydać zwolenników i odjechać do Polski. Zygmunt nie dotrzymał jednak zobowiązań, pozostawiając załogę w Kalmarze. Nie zdołał wszakże na czas zorganizować nowej wyprawy i 2 maja 1599 roku Kalmar padł, Karol zaś późnym latem wyruszył do Finlandii. Pomoc zorganizowana przez Farensbacha była słaba i spóźniona, natomiast wojska Karola 2 listopada opanowały już na południu Zatoki Fińskiej Narwę, wkraczając tym samym na obszar północnej Estonii, będący przedmiotem polskich roszczeń. W ciągu zimy wojska księcia Karola rozszerzyły stan posiadania, a wiosną 1600 roku cala północna Estonia musiała uznać jego władzę. W tak zarysowanym położeniu król na sejmie warszawskim 12 marca 1600 dopełnił inkorporacji północnej Estonii do Rzeczypospolitej. Farensbach, który już jesienią 1599 roku wkraczał z pospolitym ruszeniem inflanckim i zaciężnymi do północnej Estonii, z poparciem Zamoyskiego projektował nową, silniejszą wyprawę do Finlandii, by tą drogą odzyskać dla króla Szwecję, a przynajmniej zachować dla Polski Estonię i Finlandię. Polska więc świadomie podejmowała wojnę nie tylko w interesie króla, ale dla zaspokojenia własnych aspiracji terytorialnych. Szwecja, uboga i dziesięciokrotnie mniej ludna (800 000, natomiast Finlandia 350 000), nie wydawała się zbyt groźna, chociaż obowiązująca tam rekrutacja dymowa pozwalała bez uchwał podatkowych wystawić do 26 000 żołnierza (1561). Panowanie na morzu zapewniało możność łatwego przerzucania sił i środków na południowy brzeg Bałtyku, gdy odległość Estonii od granic Korony wynosiła 600 km.



Sejm 1600 roku rozszedł się bez uchwał, zarysowało się też niebezpieczeństwo wołoskie, do Inflant więc pod dowództwem Farensbacha wyprawiono 2400 zaciężnych (400 arkebuzerów, 800 husarzy, 200 kozaków, 1000 piechoty), razem z kontyngentami m. Rygi i książąt kurlandzkich, służbą ziemską inflancka, i Tatarami litewskimi do 4500. Zanim Jednak zaciągi te zdążyły do Inflant, Szwedzi wystąpili zaczepnie. Ks. Karol ze Szwecji i Finlandii wyprawił 10 000 nowego wojska pod osłoną floty wojennej - do Tallina (ze Szwecji przybył tu również sam 19 sierpnia) i Finlandii (do Narwy). W Estonii powołał szlachtę i piechotę dymową i 15 września rozpoczął działanie w dwóch grupach: siły główne (ok. 10 000) z Tallina na Pernawę i z Narwy (4000) w kierunku na Dorpat. Obie grupy dzieliło 150 km w linii powietrznej, ale układ dróg i przeszkód dawał jeszcze wyższy stopień izolacji. Farensbach obserwował przygotowania przeciwnika, słabą piechotą (750) obsadził pograniczne twierdze a z 2000 jazdy (800 zaciężnej) ruszył nad granicę, gdy armia ks. Karola ugrzęzła pod Parnawą, a transport artylerii oblężniczej się opóźniał, druga zaś grupa obiegła Lais. Farensbach stanął w położeniu wewnętrznym, w rozwidleniu dróg na południe od jeź. Vorts, obserwując ruchy przeciwnika, i czekał spóźnionych rot. 17 października kapitulowała Pernawa. W ten sposób uzyskano port, który miał się stać podstawą do dalszych działań, a zarazem odkorkowano węzeł dróg na Rygę wzdłuż morza i na Fellin (Viliandi) dawną stolicę landmistrzów inflanckich. 25 października armia szwedzka ruszyła na Viljandi, osłaniając się oddziałem 1500 ludzi od południa. Ten właśnie oddział w nocy z 29 na 50 dopadł Farensbach, który tu zdążył w 1200 ludzi komunikiem, i rozbił go. Teraz zlecając obserwację ks. Karola rotom służby ziemskiej, ruszył przeciw drugiej grupie szwedzkiej, ale pod Tartu dowiedział się o upadku Laiuse, 5 listopada padło Viljandi. W wojsku zapanowało zniechęcenie, rozpoczęto odwrót, pozostawiając część sił w Tartu. Następowała przerwa w działaniach, którą Szwedzi wykorzystali do izolowania Tartu. W końcu grudnia, gdy zima ścięła wody, działania zostały wznowione. Szwedzi przystąpili do zdobycia południowej łotewskiej części Inflant, główna zaś armia obiegła Dorpat. Oddziały posuwające się wzdłuż morza i traktem środkowym na Kies (Cesis) doznały niepowodzeń od zebranych na nowo rot polskiej jazdy. Za to po kilkudniowym oblężeniu 6 stycznia poddał się Dorpat. Wojsko polskie po świetnym zwycięstwie pod Cesis 7 stycznia uległo rozkładowi. Ks. Karol wznowił więc działanie w końcu stycznia; 10 lutego zajął Wolmar (Valmiera), a 17 lutego Cesis. Poddawały się lub padały mniejsze zamki aż po Dźwinę. Do obrony była przygotowana Ryga i pobliskie Dźwinoujście - Dynemunt i o 100 km powyżej położony Kokenhauzen (Koknese), nie licząc dalszego jeszcze Dyneburga. Szwedzi już pod koniec lutego docierali pod Rygę. 10 marca pod Kokenhauzen dotarł Cari Carlsson Gyllenhjelm, ale rozpoznawszy pogotowie obronne, ograniczył się do przecięcia komunikacji. Oblężenie rozpoczęło się 28 marca, tj. dopiero po przybyciu księcia z artylerią oblężniczą. Nie mogąc się kusić o oblężenie wielkiego nowocześnie obwarowanego miasta, jakim była Ryga, szwedzki regent skupił główny wysiłek na tę ważną przeprawę prowadzącą najkrótszą drogą przez Wiłkomierz na Kowno i Wilno (250 km). Tą właśnie drogą należało spodziewać się odwetowego uderzenia polskiego. Kokenhauzen był dobrze przygotowany do obrony jako ośrodek starostw należących do hetmana wielkiego litewskiego Krzysztofa I Radziwiłła. Wprawdzie udało się Szwedom zdobyć miasto, to jednak zamek wytrzymał cztery szturmy. Ks. Karol zniechęcony ograniczył się do blokady, mając pewność, że głód zmusi obrońców do kapitulacji. Pozostawił w tym celu w mieście ok. 2600 ludzi, siły główne wycofał na odległość 30 km pod Erlaa i powierzając nad nimi dowództwo Carlssonowi (był to jego syn naturalny) w połowie kwietnia odjechał do Tallina.



Mury Rewala - dzisiejszego Tallina

Sejm odbyty w początku 1601 roku uchwalił podatki i można było zacząć przygotowanie do wielkiej wyprawy na jesień. Na wodza naczelnego przeznaczono Zamoyskiego. Tymczasem należało osłonić kraj bezpośrednio zagrożony, skoro Szwedzi przedostali się na prawy brzeg Dźwiny, do Kurlandii i na Żmudź; trzeba było utrzymać rubież tej rzeki i przedmoście dla przyszłych działań. To zadanie dwór pragnął zlecić nowemu hetmanowi polnemu litewskiemu, którego narzucono Radziwiłłowi w osobie przedstawiciela wrogiego mu rodu - Jana Karola Chodkiewicza. Radziwiłł w podjęciu tego zadania widział możliwość rehabilitacji i dlatego sam podjął dowództwo i zarządził na 50 kwietnia koncentrację litewskich pocztów magnackich na kredyt zaciągniętych zaciężnych i wybrańców w Oniksztach, pod osłoną oddziału Jana Sicińskiego na Żmudzi. Wobec leniwego ściągania pocztów i sabotażu Chodkiewicza, na początku maja Radziwiłł pchnął Sicińskiego na pomoc Koknese, wyprawiając mu posiłki, 11 maja Siciński stanął pod zamkiem, spędził Szwedów do miasta i odciął im dowóz żywności. 29 maja Gyllenhjelm próbował bez powodzenia wprowadzić do miasta żywność i tego dnia Radziwiłł dołączył się do oblegających. Rozporządzając siłą ponad 2000, nie chciał tolerować w pobliżu Gyllenhjelma, wyprawił Sicińskiego pod Erlaa (Ergle) z 1000 ludzi, który Szwedów 2 czerwca zmusił do wycofania się. 8 czerwca nadszedł wreszcie Chodkiewicz i armia litewska osiągnęła niespełna 4000. Gyllenhjelm otrzymał tymczasem posiłki i na rozkaz ojca przedsięwziął ostateczną próbę odsieczy miastu, którego załoga goniła resztkami już sił. Prowadził 4000 jazdy i 900 piechoty z 17 działami, by od wschodu wzdłuż Dźwiny z tylu uderzyć na piechotę polską w szańcach naprzeciw miasta. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń piechurów zaopatrzono w zaostrzone żerdzie, by mogli zaimprowizować przeszkody przeciw polskiej kawalerii. Własnej kawalerii zabroniono bawić się strzelaniem, nakazując walkę na białą broń. Uprzedzony o odsieczy Radziwiłł zdecydował się przyjąć bitwę pod samym miastem, trzymając wojsko całą noc "w jednej kupie", pod osłoną rzeczki i umocnionych obozów, by nie dać się wymanewrować przeciwnikowi. Dopiero gdy kolumna Gyllenbjelma podeszła wzdłuż Dźwiny i zaczęła się rozwijać o 2 km od miasta, wyprowadził naprzeciw około 3000 ludzi (w tym 400 piechoty i 9 polowych armatek) w pięciu pułkach, nakazując pozostawionej naprzeciw miasta piechocie i artylerii energicznie je ostrzeliwać, 150 ludzi strzegło obozów. Pole bitwy stanowi korytarz 600 m szeroki, ograniczony od południa stromym brzegiem Dźwiny, a ku północy łagodnie obniżający się do podmokłych łąk i lasu. Najwyższe wzniesienie znajdowało się o 600 m od murów miejskich i stąd łagodnie opadało ku wschodowi. Gyllenhjelm obsadził w środku ruinę folwarku piechotą z działkami i tam się obwarował. Jazdę rozmieścił na skrzydłach równomiernie w dwóch rzutach, w pierwszym mniej więcej po 1200, w drugim po 800. Przeciw polskim harcownikom wysunął setkę własnych. Radziwiłł wyprowadził swoje wojsko w głębokim szyku. W pierwszym rzucie dwa pułki Chodkiewicza i swego syna Janusza (1300 koni). W drugim miał dwa słabsze punkty: prawy Krzysztofa Dorohostajskiego (300 koni) i lewy Piotra Stabrowskiego (500 koni). Huf walny w trzecim rzucie stanowił własny pułk hetmana wielkiego (800-1000 ludzi, w tym 200 piechoty z 4 działami) i zajmował najwyższe wzniesienie, skąd dobrze widoczne jest całe pole. Radziwiłł obejrzawszy szyk nieprzyjacielski, osłonięty od strony lasu wozami taborowymi, nie mając dość przestrzeni do manewru oskrzydlającego, jako kierunek przełamania wybrał prawe własne skrzydło i tu skierował oba pułki przednie. Łącznie z prawym pułkiem drugiego rzutu, skupił tu połowę sił, zachowując w odwodzie we własnym pułku jedną trzecią. Lewe skrzydło wzmocnione 200 piechoty z 5 armatkami miało zadanie wiążące. Gyllenhjelm, widząc formujący się taran przed swym lewym skrzydłem, ściągnął tu harcowników. Z braku odwodu była to jedyna możność wzmocnienia zagrożonego kierunku. Rozstrzygnięcie nastąpiło teraz w ciągu niewielu minut. Pierwszy rzut polski zmieszał lewe skrzydło szwedzkie, wtedy zasilił je drugi rzut szwedzki, wytworzyła się przewaga (2000 : 1300), ale Radziwiłł rzucił pułk Dorohostajskiego, który w pełnym zapędzie, bez większych strat przemknął pod ogniem flankowym piechoty i artylerii szwedzkiej. Siła rozpędu, szerokie oskrzydlenie zastosowane przez Polaków zadecydowały o powodzeniu. Zaczął się pościg. Gyllenhjelm tymczasem rzucił na Stabrowskiego całe swoje prawe skrzydło. Działka polskie raz tylko zdołały wystrzelić, a jazda pod uderzeniem pierzchła. Szwedzi rozluźnieni w pogoni znaleźli się zaraz przed flanką Radziwiłła, który w tym momencie rzucił na nich z góry 5 roty husarzy. Nieprzyjaciel pierzchnął częściowo w las, częściowo w tył i Polacy rozpoczęli pościg świeżymi siłami. Do rozbicia trzymającej się mocno (Gyllenhjelm zdołał zebrać 2000 jazdy z pościgu, nie mógł jednak skłonić jej do powrotu) piechoty szwedzkiej trzeba było ściągnąć artylerię. Ogólny stosunek strat wynosił 2000 : 200. Następstwem zwycięstwa była kapitulacja załogi miasta. Wzięto 1800 jeńców i szwedzką artylerię oblężniczą. Teraz ambicją Litwinów stało się odzyskanie jak najwięcej terenu, zanim nadejdzie armia koronna. Wprawdzie udało się zająć Wenden 14 lipca, ale pod niewielkim zamkiem Ronnenburg (Raune) rozmach ugrzązł, a złe stosunki między hetmanami działanie utrudniały. Wyprawę koronną wyprzedził nowy, silny zwrot zaczepny Szwedów. 23 sierpnia wypadło porzucić Raune. Pod naciskiem szwedzkim, tracąc tabory, zdezorganizowane oddziały litewskie 2 września dobrnęły do przedmieść Rygi. Tu już od 21 sierpnia przebywał Farensbach (z piechotą i rajtarami zwerbowanymi w Prusach - niespełna 2000), W ostatnich dniach miesiąca na czele kilkuset ludzi pod Zelborkiem (Selpils) stanął Żółkiewski, by zabezpieczyć przeprawę kokenhauską dla wielkiej armii Zamoyskiego. Ks. Karol zamierzał w roku 1601 ugruntować zdobycze inflanckie. Jako cel wyznaczając Rygę. Nowy pobór i zaciągi umożliwiły mu wystawienie lądowej armii w sile ponad 12 000 ludzi, której dowództwo powierzył Janowi hr. Nassau, współtwórcy holenderskiej wojskowości. Armia szwedzka doczekała się reorganizacji i stworzenia wyższych związków taktycznych, 5 regimentów kawalerii i 7 piechoty. Jednocześnie z działaniami lądowymi od morza miała współdziałać flota wioząca 1500 piechoty morskiej. Blokadę ujścia Dźwiny rozpoczęto już w czerwcu. Starcia pod Rygą i Dynemuntem rozpoczęły się na początku września, wtedy gdy Już odparto zakusy marynarki. Załoga miejska, zasilona oddziałami Farensbacha i litewskimi, odparła szturm 9 września po północy. Odtąd wlokły się drobne działania w oczekiwaniu na powrót floty. Zanim do tego doszło, zbliżyła się potężna odsiecz polska, natomiast Farensbach projektował wielki wypad, by związać armię szwedzką, która wskutek krwawych strat i dezercji stopniała do 9000 żołnierzy. Podobnie jak za czasów Batorego Rzeczypospolita systematycznie przygotowywała wyprawę, z którą miał ruszyć i król. Przewidując oblężenie, zwłaszcza potężnie umocnionego Tallina, przygotowano ciężką artylerię (15 dział oblężniczych) i liczną piechotę. Zaciągnięto 3600 husarii, 1250 kozaków, 500 rajtarów razem 5350 jazdy. Piechoty było 7200 (w tym 1500 wybranieckiej, 2000 zaporoskiej). Nadto administrator Prus Książęcych dostarczył 500 piechoty. Poszły też gwardie królewskie i liczne poczty magnackie. Oprócz załogi ryskiej i lennego kontyngentu kurlandzkiego zostawionego do obserwacji brzegów armia koronna obejmowała około 15 000 ludzi, nie licząc służb i luźnej czeladzi. W miarę zmian położenia w Inflantach przesuwano miejsce i datę popisu: 14 lipca Kowno, 28 lipca Michaliszki, wreszcie Rakiszki już nad granicą Kurlandii. Popisy jednak opóźniały się i zabezpieczono linię Dźwiny przez wysunięcie Farensbacha do Rygi, a Żółkiewskiego pod Koknese. Przeprawę głównych sił ukończono dopiero 21 września i nazajutrz rozpoczęto marsz w dół Dźwiny na odsiecz Rygi. Armię liczącą około 10 000 ludzi podzielono na cztery pułki: hetmana wielkiego (zastępował go Jakub Potocki), hetmana polnego Mikołaja Ostroroga i króla (zastępował Stefan Potocki). Osobno piechotą dowodził przy tym Maciej Leśniowski. Roty opóźnione zlecono Daćbogowi Karnkowskiemu. Odrębne wyższe związki tworzyło wojsko litewskie, które dołączyło po drodze i grupa Farensbacha w Rydze. Ubezpieczenie boczne rozciągniętej kolumny wojsk i taborów powierzono Żółkiewskiemu, dodając mu pułk Ostroroga (razem 1500 jazdy). Posuwał się on drogą równoległą o 12-17 km od Dźwiny.



Ryga

Gdy 29 września armia dotarła na odległość 50 km od Rygi, Zamoyski otrzymał doniesienie, że ks. Karol w nocy z 26 na 27 porzucił oblężenie i odciągnął na północ. Pomimo nalegań króla i propozycji Farensbacha, by niezwłocznie zacząć pościg, Zamoyski dwa dni zwlekał z decyzją i dopiero 2 października wysłał Żółkiewskiego na rozpoznanie, a sam ruszył dnia następnego. Łudził się, że nieprzyjaciel przyjmie bitwę. W oczekiwaniu na budowę mostu przez rz. Gauja 11 października otrzymał definitywną informację, że przeciwnik osadził silnie Wolmar i Ronneburg, uchylił się od walki. Spóźniona pora roku i niedostatek żywności sprawiły, że armia topniała wskutek chorób i dezercji. Postanowiono jednak wojnę kontynuować zimą. Odrzucono zuchwały pomysł marszu na Dorpat, król opowiedział się bowiem za ostrożnym projektem Zamoyskiego - zdobywania Wolmaru. Szwedzi nie ryzykowali bitwy. 7400 piechoty rozmieścili w ośmiu twierdzach, kawaleria była przeznaczona do dywersji. Dowództwo ogólne sprawował nadal hr. Jan, regent zaś odjechał do Szwecji. Jednym z ważniejszych punktów szwedzkiego oporu był właśnie Wolmar, obsadzony tysiącem piechoty pod dowództwem dwu wybitnych dowódców: Gyllenhjelma i Jakuba de la Gardie. Blokadę zaczęto już 18 października, ale energiczne oblężenie rozpoczął dopiero Zamoyski w dwa dni po odjeździe króla, tj. 7 grudnia i doprowadził do zdobycia Wolmaru 19 grudnia. Oblężenie jednak w dużym stopniu zdemoralizowało i zużyło armię polską, która niebawem stopniała do 5000. Nie mogąc marzyć o nowym oblężeniu, Zamoyski przesunął armię w kierunku Dorpatu, zajmując mniejsze zameczki, by w kwietniu przystąpić do oblężenia. Tymczasem organizował zasilenie armii na następną kampanię. Gdy zawiodła nadzieja na łatwe opanowanie Dorpatu, w końcu marca Zamoyski zdecydował zawrócić na zachód, by zdobyć Felim. Żółkiewski z pułkiem Ostroroga dotarł tam jeszcze 25 marca, siły główne wśród objawów niesubordynacji i strat od wypadów z Dorpatu nadciągnęły nieco później. 19 kwietnia doczekano się artylerii oblężniczej i kolejno szturmem 4 maja zdobyto miasto, 12 podgrodzie, a 16 (tego dnia poległ Farensbach) i 17 maja zamek. W dwa tygodnie później armia polska (już tylko 2900 ludzi) ruszyła na następną twierdzę w kierunku Tallina - Biały Kamień (Paide), położony już w szwedzkiej Estonii. Oblężenie niewielkiego, ale nowocześnie ufortyfikowanego zamku, bronionego przez 700 żołnierzy okazało się trudne i w oczekiwaniu nowych zaciągów wypadło ograniczyć się 26 czerwca do blokady. Wobec skupienia się w obozie pod Tallinem znacznej ilości jazdy szwedzkiej na początku lipca Zamoyski wyprawił Żółkiewskiego, by unicestwił niebezpieczeństwo odsieczy. Hetman polny komunikiem dotarł w pobliże estońskiej stolicy. Przeciwnik zastąpił mu drogę o 2 km na - wschód od murów miejskich w przesmyku między brzegiem morza a Jeziorem Górnym pod osłoną strumienia. Hetman próbował przełamać opór dwiema rotami husarskimi. Gdy zawiodło natarcie czołowe, wyprawił kozaków na obejście szwedzkiej pozycji wokoło jeziora. Kozacy w ciągu dwóch godzin przebyli 10 km przez błota i strumień i uderzyli z tyłu na Szwedów wiązanych czołowo. Rozproszono nieprzyjaciela, który znalazł ocalenie w mieście, tracąc dwustu ludzi. W sierpniu nadciągnęła pod Biały Kamień nowo zaciężna piechota. Przystąpiono do oblężenia, które doprowadziło do honorowej kapitulacji 30 września. Wobec opanowania jeszcze w czerwcu Wezenberga-Rakwere na drodze z Tallina do Narwy i poddania się ostatnio Laiuse - Zamoyski przesunął się na północny wschód, by szczelnie już odciąć Dorpatowi łączność z innymi ośrodkami szwedzkimi. Do oblężenia Tallina brakło mu sił, zamierzał więc ruszyć na Narwę, wojsko jednak odmówiło, żądając powrotu do kraju. Gdy w połowie października cała niemal Jazda odpływała, udało się mu zostawić 3000 ludzi głównie piechoty na zamkach pod tymczasowym dowództwem Jakuba Potockiego. Zamoyski złamany trudami wojny już od maja zabiegał o następcę w naczelnym dowództwie. Skoro nie podjął się tego Żółkiewski, król w końcu pozyskał Chodkiewicza, który objął dowodzenie pod koniec października. Chodkiewicz z własnych zasobów podniósł liczebność swych wojsk do 4000 ludzi i w połowie listopada zbliżył się do Dorpatu, by rozpocząć jego blokadę. Siły jego Jednak stale topniały - w polu pod Dorpatem miał w końcu stycznia już tylko 700 Jazdy i 100 piechoty. Gdy więc nadeszły wieści o przygotowywanej odsieczy, zostawił pareset ludzi, a z resztą 2 marca ruszył komunikiem spod Dorpatu i wzmocniwszy się załogą Rakwere do 1000 ludzi 5 lutego zmusił odsiecz do odwrotu. Gdy wrócił pod Dorpat i doczekał się drobnych posiłków, załoga (1050 ludzi) kapitulowała i odeszła do Tallina. Odzyskanie jednego z największych miast inflanckich miało wielkie znaczenie moralne i było dowodem szwedzkiej bezsilności. Chodkiewicz chciał zaraz ruszać na Narwę, jeszcze przed otwarciem żeglugi, ale niepłatny żołnierz nie dał się ruszyć. Lato Chodkiewicz przebył w obozie w pobliżu Rakwere pomiędzy Tallinem i Narwą, opędzając się przed drobniejszymi wypadami przeciwnika aż po Tallin. Jesienią słabe jego siły odpłynęły do kraju, pozostawiając nieliczne załogi w zamkach. Zastój w działaniach był następstwem obustronnego wyczerpania. Szwecję hamowała nie wyjaśniona jeszcze sytuacja wewnętrzna i nieporozumienia z Danią. Zniechęcony Jan hr. Nassau opuścił Estonię Jeszcze latem 1602 roku, a jego następcy byli bezsilni. Wobec nieustannych rozkazów i gróźb regenta przedsiębrali nieśmiałe działania na Biały Kamień lub Dorpat, kończące się wobec czujności Chodkiewicza odwrotem i stratami. Dopiero w początkach 1604 roku sejm szwedzki powołał ks. Karola na króla i uchwalił żądane przezeń podatki na zaciąg 9000 żołnierza. Oznaczało to niewiarę w dotychczas ponoszącą główny ciężar wojny milicję. Zanim dojrzały przygotowania nowej potężnej wyprawy planowanej na rok 1605, wrócił do Pernawy Arvid Ericcson Stalarm z żądaniem przeniesienia działań do południowych Inflant, by odciąć załogi polskie w Estonii i przygotować marsz na Rygę. Gdy jednak napłynęły nowe zaciągi, Ericcson dwukrotnie próbował ubiec Biały Kamień. W sierpniu na wieść o wyruszeniu Chodkiewicza spod Dorpatu wycofał się, ale pod naciskiem nowych rozkazów króla na czele armii wzmocnionej do 5000; we wrześniu rozpoczął ponowne oblężenie. Chodkiewicz biorąc 2300 żołnierzy, w tym nieco piechoty, 25 września nadszedł pod Biały Kamień traktem z Dorpatu do Rewia, odcinając najkrótszą drogę odwrotu. Szwedzi oparli się mocnym lewym skrzydłem o groblę i poboczną drogę na Rewel. Aby nie dopuścić do rozdzielenia piechoty od Jazdy, przemieszali nawzajem jej roty. Chodkiewicz postanowił uderzyć właśnie na silniejsze skrzydło szwedzkie, by odciąć przeciwnikowi drogę odwrotu. Tu skupił maksimum sił, środek i własne lewe skrzydło miało zadanie tylko wiążące. Szarża husarii prawoskrzydłowej oskrzydliła i zgniotła lewe skrzydło szwedzkie; z opóźnieniem ruszona reszta szyku polskiego dokonała pogromu. Przeciwnik ratował się przez błota tracąc jakoby 3000 żołnierzy, 6 dział i tabor. Zwycięski hetman pragnął ruszyć teraz na Pernawę, ale niepłatne wojsko niemal w całości odpłynęło grabiąc własny kraj pod przewodem towarzysza husarskiego Aleksandra Lisowskiego.





Cofnij
Menu

Ubezpieczenia Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenia Olsztyn