Wyprawy interwencyjne na tereny Mołdawii i Wołoszczyzny



Wyprawy naddunajskie Zamoyskiego


Batory jako Węgier marzył o wyzwoleniu swej ojczyzny i planował wielką wojnę z Turcją, unikając zresztą współpracy z Habsburgami. Dążenia te odziedziczył po nim Zamoyski, zainteresowany również osobiście ekspansją południową jako kresowy magnat. Konflikt Zamoyskiego z nowym królem zaznaczył się już wkrótce po Byczynie, z czasem doprowadził do kompromisowego podziału sfer zainteresowań. Król zwrócony myślą ku Szwecji szukał jednocześnie oparcia u Habsburgów, ale musiał hetmanowi dać swobodę w sprawach mołdawskich nawet niekiedy wbrew Habsburgom.


Interwencja mołdawska 1595 roku

Powikłania w krajach naddunajskich, gdzie rywalizowała Polska z Turcją i Habsburgami wymagały zbrojnej interwencji. Dlatego 12 lipca w Mogilnicy nad Seretem hetman skoncentrował 6000 żołnierzy i wyruszył na Podole, by osłonić kraj przed Tatarami. Gdy jednak okazało się, że Turcy są zaangażowani nad Dunajem, w Wołoszczyźnie zaś Tatarzy zagrażają Mołdawii, ukończywszy koncentrację i podzieliwszy armię liczącą już 7000 ludzi (w tym 2300 piechoty) na pięć pułków, przeprawił się przez Dniestr pod Chocimiem 27 sierpnia i zajął bez oporu twierdzę, a 1 września narzucił mołdawskiej starszyźnie na hospodara Jeremiego Mohyłę, który uznał się polskim lennikiem, i wprowadził go do stołecznych Jass. Dotychczasowy hospodar Rozwan uszedł do Siedmiogrodu, za to Tatarzy zgromadzili się na Budziakach koło Akermanu, Turcy zaś pogromiwszy hospodara Wołoszczyzny Michała gotowi byli nad Dunajem do marszu na północ. Zamoyski z braku czasu na umacnianie Jass przesunął obóz pod Cecorę o 25 km na południowy wschód. Gdy rozpoznano ruchy chana krymskiego wzmocnionego przez Turków, Zamoyski 6 października przeprawił swą armię przez Prut na upatrzone miejsce w pętli rzeki, wspólnie z Żółkiewskim, podówczas już hetmanem polnym, wytyczył narys wału z 13 bastionami 2200 metrów długości, zamykającego ową pętlę. W ciągu dnia wał usypano, zabezpieczając rozległy obóz, z którego można było jazdę wyprowadzać czterema szerokimi bramami. Ubezpieczając się podjazdami od zaskoczenia, Zamoyski miał nadzieję przetrwać oblężenie (przeciwnik nie miał artylerii) aż do mrozów. W ostateczności zamierzał wycofywać się taborem. Tatarzy z Turkami (zapewne do 25 000 ludzi) stanęli przed polskim obozem 19 października, by siłą wymusić od Polaków ustępstwa. Dwudniowe utarczki nie przyniosły przeciwnikowi powodzenia, zbliżała się zima, więc wystąpił z inicjatywą rokowań, 21 października chan przyjął warunki hetmana: uznanie Mohyły i opuszczenie w ciągu trzech dni Mołdawii. Odszedł też niebawem Zamoyski, zostawiając w Chocimiu około 1000 ludzi pod dowództwem Chanskiego dla podtrzymania Mohyły. Wyprawa na Cecorę 1595 roku była przedsięwzięciem ryzykownym, ale o dużym prawdopodobieństwie sukcesu. Polska interwencja ukrócała okrutne porachunki o tron hospodarski, mogła więc liczyć na poparcie części ludności. Państwo dotychczas nie uwikłane w wojnę z Turkami zdawało się zapewniać krajowi bezpieczeństwo, a jednocześnie tworzyło sobie osłonę w postaci państwa buforowego. Ewentualny odwrót taboru o dużej sile ogniowej, piechoty z artylerią i przebojowej (5000 husarii i arkebuzerów) w terenie pozbawionym poważnych przeszkód lewym brzegiem Prutu do potężnej twierdzy chocimskiej był realny.


Kampania wołoska 1600 roku

W roku 1599 wojewoda Wołoszczyzny Michał Chrobry wołoska 1600 roku opanował Siedmiogród i podjął w oparciu tym razem o Turcję próbę zjednoczenia ziem rumuńskich. Tym samym znalazł się w kolizji z polskim zwierzchnictwem nad Mołdawią: 16 maja pod Suczawą pokonał Mohyłę, który porzucony przez własnych poddanych uszedł pod ochroną zaciężnych Polaków do Chocimia. Wyprawiony mu na pomoc hetman polny Żółkiewski zdołał tylko zahamować pustoszenie Pokucia przez Wołochów i osłaniać przeprawy dniestrowe, Michał wrócił do Siedmiogrodu, gdzie niebawem wybuchło powstanie. Na pograniczu polskim pozostawił tylko nieznaczne siły. Tymczasem następowała polska reakcja. Zamoyski 28 lipca wyznaczył koncentrację zaciągów, wybrańców i pocztów ochotniczych pod Glinianami. Koncentracja jednak postępowała opieszale i dopiero 1 września niekompletne jeszcze armie w sile 8800 ludzi (3510 husarii, 1650 kozaków i 2153 piechoty - razem 7515 Polaków i 1500 Mołdawian) ruszyły spod Skały nad Zbruczem ku granicy mołdawskiej i 4 września przy zachowaniu środków ostrożności przeprawiły się przez graniczny Dniestr pod Kotodrubką, po czym skręciły na wschód, by ominąć cieśniny i bory bukowteńskie, i przez Czerniowce (6 września) dotarły 16 września pod stołeczną Suczawę. Obsadony przez 500 piechoty zamek hospodarski był zbyt potężnie obwarowany, by kusić się o szybkie jego zdobycie. Gdy perswazje i groźby zawiodły, 22 września armia polska ruszyła dalej, pozostawiając siły wystarczające do blokady zamku. Zamoyski zamierzał ścigać Michała w Siedmiogrodzie. Przez góry prowadziły tam trzy przełęcze: Borgo przez Kimpolung, Ojtuz i Buzeu. Przełęczą pierwszą, do dziś trudną, uszły obserwacyjne oddziały wołoskie spod Chocimia i tędy z Suczawy Zamoyski wyprawił do Bystrzycy Jakuba Potockiego z jego pułkiem wzmocnionym przez 3000 Mołdawian i nieco Węgrów - razem około 7000 jazdy dla rozpoznania i osłonięcia tyłów defilujących wzdłuż pasma górskiego sił głównych. Na postoju w Roman 25 września Zamoyski otrzymał wiadomość, iż Michał poniósł w Siedmiogrodzie klęskę od powstańców wspartych przez cesarskiego generała Bastę. Niebawem jednak wzmocniony przez oddziały wycofane z Mołdawii i pogodzony z cesarzem mógł wznowić działania przeciw Polakom, którzy teraz mogli liczyć na życzliwość Turcji. 6 października na granicy Wołoszczyzny w Fokszanach Zamoyski musiał zdecydować dalszy kierunek marszu: na Siedmiogród czy Wołoszczyznę. Wybrał drugi łatwiejszy kierunek, dalej posuwając się w żyzną dolinę Dunaju i tu polecił przybyć Potockiemu. W Buzeu w parę dni później znaleziono już ślady przejścia przez przełęcz armii Michała; tu zastano 5000 Kozaków zaporoskich z dawna zwerbowanych i 11 października doczekano się Potockiego. Wraz z zaciągami Węgrów i Mołdawian, poczynionymi w trakcie kampanii, a także z Polakami, którzy porzucili służbę Michała, armia Zamoyskiego osiągnęła stan około 20 000 ludzi, w tym 5000 piechoty i ponad 50 dział. W marszu z Buzeu do Ploesti 1 października natrafiono na zasadzkę, której celem było dwustronne uderzenie na rozciągniętą w marszu kolumnę. Straż przednia jednak zasadzkę rozpoznała i rozproszyła. Następnego dnia znów doszło do starcia, ale armia Michała znów się wycofała w góry. Zamoyski dał wojsku swemu trzydniowy postój i 19 października ruszył dalej na Ploesti, by tam ostatecznie zdecydować marsz na stolicę - Targoyesti lub pościg przez góry do Siedmiogrodu. Tego dnia wreszcie doniesiono, że Michał zajął silną flankującą pozycję o milę od noclegu polskiego nad rzeczką Telczyną za wsią Bukowa. 20 października przed świtem armia polska ruszyła i pod osłoną mgły zbliżyła się do stanowisk przeciwnika. Z przeciwległej góry Zamoyski ujrzał uszykowane wojsko i tabor przeciwnika. Tam gdzie las schodził aż po rzekę, spodziewał się hetman zasadzek. Otrzymawszy szczegółowe informacje o rozstawieniu nieprzyjaciela uszykował własne wojsko w trzech rzutach i rozpoczął mało skuteczną walkę ogniową. Pod naciskiem jednak Marka Sobieskiego i Stanisława Żółkiewskiego, na prawym skrzydle w las obsadzony strzelcami nieprzyjacielskimi pchnął ochotników, piechotę polską i zaporożców. Piechota, przebrnąwszy wodę po pas, wydostała się na przeciwny brzeg, za nią posuwała się jazda. Piechota nieprzyjacielska została wyparta, nieprzyjaciel zaczął odwrót, który pod naciskiem pościgu zamienił się w ucieczkę. Michał uszedł do Siedmiogrodu. Na stolicę hospodarską do Bukaresztu Jakub Potocki wprowadził Symeona Mohyłę, brata wojewody mołdawskiego, któremu pozostawiono opiekę z 900 husarzy i 550 piechoty. 10 grudnia główne siły polskie były już w Kamieńcu. Wojska nie demobilizowano, gdyż zaczęła się już w Inflantach wojna ze Szwedami. Zjawiskiem nowym tej wojny jest szeroki zasięg działań: 100 km w linii powietrznej od Skały dla sił głównych, znacznie więcej dla kolumny bocznej. Było to możliwe mimo koniecznej przeprawy przez rzeki górskie, oderwanie się od linii dowozu, gdy celem wyprawy był kraj żyzny i przynajmniej częściowo przychylny, mogący zapewnić wyżywienie.





Cofnij
Menu

Ubezpieczenia Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenia Olsztyn