Ubiory kobiece polskie XVII wieku

Na wielu przykładach polskich ubiorów kobiecych, znanych z portretów i rzeźby nagrobkowej wieku XVII, można zauważyć połączenie elementów mody ogólnoeuropejskiej ze szczegółami lokalnej mody polskiej. Do takich polskich elementów mody należą w XVII wieczne cienkie płócienne rańtuchy, które nosiły kobiety zamężne w stroju odświętnym i uroczystym. W początkach stulecia rańtuch występował jeszcze w dawnym układzie z XVI w., był upięty na niewidocznym czepcu okrywającym włosy. Liczne przykłady takiego ułożenia płóciennej chusty spotykamy w rzeźbie nagrobnej. Jak wyniku ze wzmianek inwentarzy, spisywanych w I połowie XVII wieku, rańtuchy mogły być noszone także pod kołpakiem futrzanym, podobnie jak w modzie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVI wieku. W zdobieniu brzegów rańtuchów występują w XVII wieku różne techniki haftu. Najstarszą dekoracją, która wiąże się stylem ornamentu i sposobem wykonania ze zdobieniem bielizny modnym w całej Europie w XVI wieku, jest tzw. "czarne" lub "czerwone szycie", często wspominane w inwentarzach I połowy XVII wieku. Lekkie hafty tego typu były często robione na podstawie włoskich i niemieckich wzorników z XVI i XVII wieku; moda tej techniki przeciąga się w Niemczech jeszcze poza II połowę XVII wieku. Fragment polskiego rańtucha z "czarnym i białym szyciem" w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie ma obrzeżenie z ornamentu na wszystkich czterech bokach, wykonane ściegiem przed igłą, przy użyciu brunatnoczarnego i białego jedwabiu. Późniejsze hafty na zabytkowych polskich rańtuchach z XVII wieku mają dekorację z motywów roślinnych barwnym haftem płaskim, wykonanym z jednakową dokładnością po obydwu stronach płótna, w czym przypominają wschodnią technikę haftu na płótnie. Motywy ornamentu haftowanego kolorowym jedwabiem i złotem wykazują także pewne podobieństwo do ornamentów z tkanin i haftów wschodnich. W haftach polskich z XVII wieku znajduje się często motyw stylizowanego kwiatu goździka, z ostrymi ząbkowanymi płatkami i podobnie płasko traktowanych kwiatów wielopłatkowych. Układ swobodnie wygiętych gałązek kwiatowych powtarza się w zdobieniu dwóch zabytkowych rańtuchów. W innym zabytkowym rańtuchu dekoracja hafciarska wzorowana jest na motywie perskiej palmety, skopiowanej z tkaniny przy znacznym pogrubieniu rysunku ornamentu. Przeciętna długość dużych rozmiarów rańtuchów spływających po sukni kobiecej wynosiła 220 cm; pełna szerokość płótna wahała się w granicach 60—80 cm. Rańtuchy nadawały się do nakrycia mensy ołtarzowej. Okazy polskich rańtuchów z XVII wieku należą do rzadkości. Często po zgonie właścicielki były w XVII wieku przekazywane do kościołów jako ołtarzowe obrusy, dostawały się również z wianem do klasztorów żeńskich i służyły ksieni jako okrycie ramion podczas ceremonii Wielkiego Czwartku. Haftowane rańtuchy przeszły z mody szlacheckiej i mieszczańskiej do ubiorów chłopskich, gdy pod wpływem mody francuskiej zaniechano okrywania głowy czepcem i rańtuchem i pod różnymi nazwami — (oktuszy, rańtucha i zawicia — były używane jeszcze w I połowy XIX wieku w strojach wiejskich starych kobiet. Najdłużej pozostały w użyciu w wiejskich ubiorach kobiecych regionu rzeszowskiego. Wśród różnych technik hafciarskich w zdobieniu rańtuchów na wsiach rzeszowskich można zauważyć linearnie ujęte wiotkie gałązki z kwiatami, przypominające w rysunku dawne rańtuchy szlacheckie XVII wieku.Duży wpływ na sylwetę kobiecą miały w modzie polskiej XVII wieku futrzane kołpaki, przypominające swym kształtem duży bochen chleba. Pojawiły się one w modzie w początkach stulecia; największe rozmiary miały w latach trzydziestych. Kołpaki z ciemnego futra nakładały kobiety na sztywną, dość krótką chustkę, upiętą na małym, czarnym lub białym czepeczku, okrywającym całkowicie włosy. Takie sztywne płócienne nakrycie głowy nosiły kobiety także bez kołpaka, nawet w ubiorze do kościoła, jak również i w domu. Czepce płócienne i futrzane kołpaki były noszone w jednakowej formie w modzie szlacheckiej i mieszczańskiej. Moda francuska, która przyjęła się w poprawnej formie wśród kobiet zbliżonych do dworu, odbiła się również i w kobiecych ubiorach mieszczańskich. Krój francuskiej sukni z lat trzydziestych podaje w 1640 roku cechowa księga krawiecka z miasta Wschowy. Pod wpływem mody zachodniej datuje się wspominane często w inwentarzach naszywanie kilku rzędów pasamonów i koronek złotych i srebrnych, a także jedwabnych na spódnicach kobiecych i powtarza się określenie sukni alamoda, używane jeszcze w inwentarzach w latach sześćdziesiątych. Alamoda składała się w Polsce, podobnie jak na Zachodzie, z dwóch części: stanik z rozcinaną baskiną był skrojony jak męski pouropoint lub kazjaka, dlatego określenie kazjaka było czasem używane także w spisach sukni kobiecych. Suknię tę obszywano ze spódnicą pasamonami, często jedwabnymi. Wygodne i ozdobne alamody były powszechnie używane przez zamożne mieszczki; w skromniejszym wykonaniu uszytą z sukna morawskiego nosiła alamodę służebna dziewczyna, przyjęta do pracy domowej ze wsi; dostawała ona odzież wliczoną do wynagrodzenia za pracę. Wśród modnych w XVII wieku ubiorów kobiecych wspominają inwentarze około połowy stulecia nie określone bliżej furmanki, szwedki i wikaryjki. W materiałach ikonograficznych tego czasu w kobiecych okryciach szlacheckich i mieszczańskich spotykamy czasem krótkie, narzucone na ramiona, ozdobione pasamonami okrycia, do których dałaby się dołączyć jedna ze wspomnianych nazw. Nieznany jest krój letników noszonych z kształtami, które były często uszyte z muchajeru, natomiast rysunek kroju dla sukni zwanej kształtem znajduje się w księdze cechowej krawców Wschowy i w poznańskiej Renowacyi sztuk z połowy XVIII wieku. Kształt z XVII wieku składał się ze stanika wyciętego bez rękawów i spódnicy w pasie marszczonej, skrojonej z dużego wycinka koła. W latach trzydziestych występują jeszcze w odświętnych sukniach szlachcianek przestarzałe w stosunku do mody zachodniej modele uszyte ze złotogłowiu na stożkowatym fortugale (farthingale), z gładką spódnicą, sztywnym stanikiem, z dodatkiem krótkiej pelerynki zaczepionej na ramionach i futrzanego kołpaka. Takie zestawienie szczegółów stroju nie mogło być korzystne dla urody kobiecej, pomimo że na suknię kupowano złotogłów mieniący się barwą. Posiadanie kosztownej tkaniny na suknie reprezentacyjne było powodem długiego okresu jej używania i przerabiania. Złotogłów sprowadzano do Polski w dużej ilości z Persji i Turcji; własna produkcja złotogłowiu rozpoczęła się w latach czterdziestych XVII wieku. Tkaniny złotolite wyrabiano w manufakturze założonej w Brodach przez hetmana Stanisława Koniecpolskiego, kierowanej przez sprowadzonych specjalistów z Grecji, zwłaszcza przez Manuela Korfińskiego. Dobrze prosperujące przedsiębiorstwo rozszerzyło swą działalność przez założenie filii we Lwowie w 1643 roku. Wyroby tej manufaktury, szczególnie złotogłów o "lustrownej" powierzchni, sprzedawano w całej Polsce. Używano go na męskie żupany i suknie kobiece oraz paramenta kościelne. Moda paradnych ubiorów ze złotogłowia trwała przez całe stulecie; w latach osiemdziesiątych spotyka się w inwentarzach szlacheckich po kilka sukni ze złotogłowiu, mieniących się modnymi wówczas barwami, jak "gryglinowa" — złocista (gris de lin), papuzia — złocista, "izabelowa" — złocista (żółtawopiaskowa ze złotem). Na sukniach ze złotogłowiu naszywano, jak na innych sukniach jedwabnych, koronki złote, srebrne i mieszane, "marcypanowe". Oprócz ciężkich tkanin jedwabnych i złotogłowiu kobiety polskie kupowały chętnie lekkie wschodnie tkaniny jedwabne, o drobnym ornamencie, zaznaczonym tylko fakturą tkacką, z metalową nitką w wątku. Tkanina tego typu zachowała się we fragmencie sukni z XVII wieku w Zbiorach Czartoryskich. Wiadomości ze źródeł nie podają bliższych danych co do pochodzenia tych tkanin, zakupywanych przez kupców ormiańskich w Stambule, gdzie gromadziły się towary tekstylne pochodzące z różnych ośrodków tkactwa na Wschodzie. Do tkanin najczęściej używanych na kobiece ubiory mieszczańskie, na letniki i kształty, należy muchajer. Była to tkanina lekka, wyrabiana pierwotnie z delikatnej, wschodniej wełny koziej, gdy muchajery sprowadzano z Turcji. W XVII wieku można odróżnić w opisach źródłowych dwa rodzaje muchajeru: odmiana jednolita w barwie była używana na ubiory męskie obok czamletu, muchajery mieniące się w dwóch barwach (przez użycie osnowy innej barwy niż wątek) były ulubioną w XVII wieku tkaniną mieszczek polskich. Jedna z barw mieniącego muchajeru była zwykle jasna i żywa, druga zaś ciemna, np. brązowa lub czarna. Z muchajerów szyto zwykle suknię z okryciem, np. kształt z letnikiem; całość była bogato zdobiona naszyciem z koronki jedwabnej, dobieranej do jednej z barw tkaniny lub kontrastowej. Używano też na suknie kobiece i okrycia kamlotu (czamletu) matowego lub apretowanego i morowanego "we wodę" lub "we flader". Lekkie spódnice wełniane były podszywane kirem dla lepszego układu; do tego celu posługiwały się kobiety również pilśnią podszywaną pod spódnice czamletowe. Na odświętne ubiory kobiece były poszukiwane atlasy w modnych na Zachodzie barwach złamanych; przeznaczano je na spódnice do aksamitnych, często czarnych staników przy kształtach, w tanim wykonaniu robionych z "trypu", czyli "półaksamicia" z gorszej - przędzy jedwabnej. Adamaszki włoskie o dużych motywach ornamentu lub — według nowszej mody XVII wieku — drobnowzorzyste, zwykle czarne, były używane na wytworne suknie i okrycia mieszczańskie. Wpływy mody zachodniej na mieszczańskie ubiory kobiece można ocenić na podstawie zachowanych obrazków wotywnych, na których występują mieszczki lwowskie i krakowskie. Widać na nich odmiany kształtów, staników o kroju alamody ze skróconymi rękawami, zawsze z widocznymi rękawami koszuli, ozdobionymi koronkami i wstążkami. Ubiory i spódnice naszyte pasamonami przypominają w sposobie zdobienia modę zachodnią. W obrazkach pochodzących z połowy XVII wieku występują już niskie czepce z otokiem futrzanym wokoło twarzy. W konserwatywnej modzie mieszczańskiej utrzymały się modele wyciętych staników i "koletów" bez rękawów, rozcinanych u dołu jeszcze w XVIII wieku, szyte zawsze z efektownych tkanin jedwabnych. Końcową ewolucją tej mody były wiejskie gorsety z szerokimi "tackami" (francuskie tassetes), noszone w Rzeszowskiem jeszcze w XIX wieku, i podobne w kroju do alamody, lecz szyte bez rękawów gorsety biłgorajskie. Gdy około połowy stulecia wyszły z mody wielkie kołpaki futrzane, pojawiły się na ich miejsce niskie czepce, okalające twarz ciemnym futrzanym wątkiem. Przyjęły się one w modzie szlacheckiej i w miastach; w tym okresie są już wzmianki o czepcach mieszczańskich haftowanych złotem na czerwonym adamaszku. Przykład zabytkowego czepca z bogatym haftem złotym na tle malinowego adamaszku z przepaską zachodzącą pod brodę posiadają zbiory Domu Matejki. Mieszczańskie czepce, całe pokryte haftem nicią metalową, z otokiem futrzanym i przepaską pod brodą, utrzymały się w modzie do ostatnich lat XVII wieku. Czepiec taki miał od strony wewnętrznej wokół twarzy przyszytą delikatną białą koronkę. Lokalne właściwości mody polskiej utrzymywały się przez cały XVII wieku tylko w środowisku mieszczańskim; moda francuska dominowała pod wpływem dworu królewskiego wśród kobiet pochodzenia szlacheckiego w II połowie stulecia. W reprezentacyjnych sukniach kobiecych w dworskim odcieniu mody polskiej, znanych z portretów z I połowy XVII wieku, występuje jeszcze stożkowa forma spódnicy i niezwykłe bogactwo dekoracji hafciarskiej. W nakryciach głowy i ozdobach fryzury panuje duże urozmaicenie, co zaznacza się zarówno na portretach, jak i w grupach kobiet w scenach zbiorowych. Na portretach kobiecych około połowy stulecia widoczne jest już dokładniejsze powtarzanie współczesnej mody francuskiej, pomimo jednak modnego kroju suknie kobiece XVII wieku miały w Polsce ciężkie wykończenie przez przeładowanie w naszyciach pasamonami, a często również i klejnotami. W okresie gdy w modzie francuskiej w latach trzydziestych jedyną ozdobą były sznury pereł na szyi i we włosach, biżuteria kobiety polskiej według opisów inwentarzy i spisów towarów w sklepach złotniczych była jeszcze wyrabiana według tradycyjnych wzorów z XVI wieku. Ważniejsze zmiany datują się dopiero od II połowy XVII wieku. W tkaninach sprowadzanych do Polski, a przeznaczonych na suknie dworskie zaznacza się w ciągu XVII wieku duża rozmaitość gatunków i rodzaju wyrobu. Oprócz tkanin o jednolitej barwie bez ornamentu, które w sukniach dworskich pokrywała dekoracja haftowana, szyto suknie ze sztywnych włoskich brokatów z bogatym ornamentem złotym na karmazynowym tle, przytłumionym gęstym, dodatkowym wątkiem ze złotego drucika. Tkanina pochodząca ze sukni królowej Cecylii Renaty należy pod względem techniki wykonania do grupy brokatów używanych również na paradne magnackie żupany około 1630 roku, o innych, nieco mniejszych motywach dekoracji. Podobna kompozycja rzutów kwiatowych i wijących się liści występuje na wytłaczanych aksamitach. W II połowie XVII wieku moda francuska promieniowała z dworu królewskiego i wzrastał zbytek w kobiecych strojach dworskich. W inwentarzach szlacheckich są przykłady posiadania kilku sukien ze złotogłowiu w różnych barwach, dużej ilości koronek złotych i srebrnych, ocenianych już nie według miar długości, lecz na wagę, koronek białych holenderskich "na pięć stroiów" lub koronek weneckich, używanych do wysoko upiętych, wówczas modnych czepców fontanges (1684 rok). Jak podaje utwór satyryczny Jakuba Łącznowolskiego z 1678 roku, znana już była za jego czasów moda noszenia długich trenów przy sukniach kobiecych przez karłów i pacholików ubranych po polsku, węgiersku i turecku. Ze szczególną złośliwością i niewybrednym dowcipem omawiano różne inne szczegóły mody francuskiej, jak głębokie dekolty przy stanikach, treny, muszki itp. Jako jeden z dowodów niechęci do koronkowego fontange, popularnego w Polsce czepca francuskiego, noszonego w różnych odmianach, można uważać umieszczenie go na rozkładającym się czerepie czaszki w alegorycznym obrazie znikomości świata w krużgankach kościoła Św. Katarzyny w Krakowie. W latach osiemdziesiątych sprowadzano do Polski luksusowe towary, jak tkaniny i modne akcesoria stroju, przeważnie z Francji. W zachowanej książce rachunkowej i inwentarzowej firmy Federicci w Krakowie w 1680 roku wymienione są "atłasy indińskie", obok nich moda francuska i tabin, dalej fiszbin w wiązkach przeznaczony do usztywniania sznurówek kobiecych, muszki z czarnej tafty i wachlarze francuskie. W tym czasie doszła do Polski moda drukowanych płócienek i barwnych, często malowanych tkanin indyjskich, ciesząca się ogromnym powodzeniem we Francji. Ta sama firma sprowadziła do Krakowa w jednym transporcie kilka sztuk drukowanego płótna i osobno drukowane spódnice z szerokim szlakiem kwiatowego ornamentu u dołu. Tak więc kobieca moda polska włączyła się do zachodnioeuropejskiego prądu orientalnych upodobań za pośrednictwem mody francuskiej. Oczywiście obecnie nie jest możliwe ustalenie, czy do Polski dochodziły oryginalne druki i malowane tkaniny indyjskie, czy też ich imitacje holenderskie, których projektanci starali się przejąć tak odrębny od europejskiego styl kompozycji ornamentu roślinnego.



Suknia kobieca z krótką kazjaką, spódnica w fałdy na fortugale, sztywny czepiec płócienny bez kołpaka, noszony w domu po 1630 roku.



Ubiór mieszczki krakowskiej, sztywna kazjaka na koszuli z koronkowymi mankietami, spódnica z pasamonami, fartuch, kołpak futrzany, czepiec sztywny płócienny pod kołpakiem, na ramionach krótkie okrycie z dekoracyjnymi rękawami, 1664 rok.



Gładka suknia na dzwonowym fortugale, sztywny przód stanika, zaokrąglony i wydłużony, na ramionach i na brzegu stanika ozdoby ze sztywnej listwy, mała pelerynka, kołpak, tkanina sukni o mocnych połyskach, zapewne złotogłów, I połowa XVII wieku.



Mieszczki krakowskie: suknia ze skróconymi rękawami i suknia z "kształtem" bez rękawów, I połowa XVII wieku.




Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn