Wojny ze Szwecją



Wojna Polsko-Szwedzka 1621-1629


Kampania letnia i bitwa pod Gniewem jako przykład działań szwedzkich - 1626

6 lipca 1626 roku Gustaw Adolf wysadził niespodziewanie w Pilawie około 6000 piechoty i 1000 Jazdy. Szybkim marszem pociągnął nad Wisłę, w kierunku Gdańska, zajmując po drodze Braniewo, Frombork i Tolkmicko. Ominąwszy następnie broniący się Pasłęk, 15 lipca obsadził Elbląg, a 18 lipca Malbork; potem sforsował Wisłę i zajął Tczew, Gniew i Puck. Osamotnieni wobec przeciwnika gdańszczanie wykorzystali letnie wzniesienie wody na Wiśle i przerwawszy tamy, zalali Żuławy, uniemożliwiając na pewien czas dostęp do miasta. Działania ustały i Szwedzi, w oczekiwaniu na dalsze transporty ludzi i sprzętu, umocnili się, urządzając w trójkącie twierdz Malbork - Elbląg - Głowa bazę wypadową przeciwko Gdańskowi. Zaskoczeni operacyjnie Polacy przystąpili do gromadzenia sił. Na miejsce koncentracji wybrano Grudziądz. Od lipca gromadził tam oddziały wojewoda pomorski Melchior Weyher i sierpnia Zygmunt III skierował do niego wojska, przygotowywane na wyprawę do Inflant. Tam wreszcie podążyły posiłki przysłane z Inflant przez Lwa Sapiehę. Ogółem zgromadzono prawdopodobnie około 6700 zaciężnego żołnierza. Wraz z pospolitym ruszeniem, do walki nieprzydatnym, i chorągwiami wolontariuszów, siły te sięgały podobno 12000 ludzi. Rozważano zapewne celowość uderzenia na komunikacje szwedzkie z Braniewem. Delegacja gdańszczan przedstawiła jednak stan obronności miasta tak tragicznie, że Zygmunt III zdecydował się na działania wzdłuż lewego brzegu Wisły. Wisła była wtedy przeszkodą bardzo trudną dla ówczesnych wojsk do sforsowania i Polacy, działając w Warmii, mogliby nie zdążyć Gdańskowi z odsieczą w wypadku nagłego ataku Szwedów na miasto. 8 września Polacy przeprawili się wobec tego przez Wisłę, pociągnęli pod Gniew, obsadzony przez 140 Szwedów i przystąpili do jego oblężenia. Tymczasem 20 i 30 sierpnia wylądował w Pilawie Axel Oxenstierna z nową armią szwedzką. W pierwszym tygodniu września przybyły dalsze posiłki z Inflant. Ogółem Gustaw Adolf zdołał zgromadzić 18000 piechoty, 3500 jazdy i co najmniej 160 dział. Z tego 9000 piechoty i 1500 jazdy wyznaczył do działań przeciwko Zygmuntowi, a resztę umieścił pod Gdańskiem i załogami po zdobytych miastach. Mimo wszczęcia oblężenia zamiarem Zygmunta nie było zdobywanie Gniewu. Groźbą opanowania znajdujących się tam przepraw na Wiśle - a co za tym idzie - zaatakowania szwedzkiej bazy w Malborku, chcieli Polacy zmusić Gustawa Adolfa do bitwy walnej. Ze strony polskiej miała być ona przeprowadzona podobnie, jak pod Kircholmem, tj. obronno-zaczepnie. Sam Gniew położony był w dolince, w widłach Wisły i Wierzycy. Od północy otaczało go rozciągnięte ukośnie w kierunku północno-zachodnim, około 2 km długie, obszerne płaskowzgórze, opadające zrazu dość łagodnie na pomoc, a później zakończone stromym uskokiem w kierunku Gronowa. Na prawym, południowo-wschodnim jego krańcu były zabudowania folwarku Ciepłe. Lewy, północno-zachodni kraniec wzgórza zabezpieczały strome stoki, opadające ku bagnistej dolince. Na samym szczycie wzgórza uszykowali Polacy Jazdę. Na skrzydłach stanęła osłonięta szańcami część piechoty. Reszta piechoty pozostała w dwu usypanych na północ od miasteczka obozach, tak położonych, że dodatkowo osłaniały one oba skrzydła i tyły Polaków. Zygmunt liczył na to, że Gustaw Adolf musi dać Gniewowi odsiecz, a ponieważ nie znajdzie innego sposobu dotarcia do miasta, będzie atakował Polaków na wzgórzu. Zostanie zatem najpierw zdezorganizowany ogniem piechoty i artylerii, a potem rozbity przeciwnatarciem jazdy. Zgodnie z przewidywaniami Zygmunta III Gustaw Adolf postanowił dać Gniewowi odsiecz, jednakże z obawy przed polską husarią - nie za cenę bitwy walnej. Zamierzał wykorzystać urozmaicony teren i wedrzeć się do Gniewu przez zaskoczenie, albo związać Polaków walką i przerzucić odsiecz Wisłą na łodziach. Szwedzi wyruszyli z Tczewa 20 września i maszerowali plażą wzdłuż Wisły, osłonięci wałem przeciwpowodziowym. Pod m. Walichnowy (8 km na północ od folwarku Cieple) usypali obóz i tam nocowali. O świcie 22 września Gustaw Adolf zorganizował spośród 2000 najlepszych piechurów i 1200 rajtarów oddział, który miał przez zaskoczenie wedrzeć się do Gniewu. Już pod miejscowością Gronowo (2 km od folwarku Ciepłe) lekka Jazda polska wykryła marsz Szwedów i rozpoczęła z rajtarami harce, zamierzając pozorowaną ucieczką wciągnąć nieprzyjaciela na wzgórza. Tymczasem, gdy trwała walka Jazdy, główne siły oddziału szwedzkiego przesunęły się pod osłoną wału wiślanego szybkim marszem na południe i wkroczyły do lasu w pobliżu folwarku Ciepłe. Po gwałtownej walce ogniowej szwedzcy muszkieterzy wyparli stojącą w lesie węgierską piechotę i wyszli na polskie prawe skrzydło. Na odsiecz piechocie ruszyła część polskiej Jazdy. Z kolei Szwedzi odparli ją ogniem muszkietowym, ale sami również poniechali natarcia i zatrzymali się na skraju lasu, wtedy Zygmunt rzucił kilkanaście chorągwi jazdy i parę kompanii piechoty poprzez parowy Szwedom na tyły, zagrażając odcięciem.



Gustaw Adolf nie dal się jednak zaskoczyć, zdążył przegrupować swoje siły i stanąć frontem wzdłuż wału. Na skrzydłach uszykował muszkieterów, a w środku Jazdę w dwóch rzutach. Kilka prowadzonych z sobą dział ustawił na froncie. Nacierająca polska husaria napotkała tak silny ogień, że przez wał zdołało przeskoczyć zaledwie parę chorągwi, które liczebnie przeważająca i stojąca w lesie szwedzka rajtaria wyparła w przeciwnatarciu. Po odparciu ataku na swoje tyły Gustaw Adolf zorganizował pod dowództwem Wrangla straż tylną z 4 kompanii piechoty i 2 dział i pod jej osłoną plażą rozpoczął odwrót do Walichnowów. Pomimo kilkakrotnych ataków Polakom nie udało się Wrangla rozbić i Szwedzi w całości dotarli do obozu. Ten incydent pokazał po raz pierwszy bezsilność jazdy polskiej wobec muszkietowego i działowego ognia szwedzkiego, prowadzonego zwłaszcza zza przeszkody terenowej i z lasu. Położenie Szwedów w momencie ich okrążenia było tak poważne, że tylko ogień o zaskakującej dla Polaków sile uratował Gustawa Adolfa od śmierci lub niewoli. Husaria miała 20 zabitych, wśród których był Otto Denhoff (ulubiony dworzanin Zygmunta III) i kilkudziesięciu rannych. Szwedzi mieli 40 zabitych i 103 rannych. Po boju 22 września nastąpiła do 29 września przerwa w działaniach. Dowództwo polskie postanowiło trwać w postawie obronnej. Aby udaremnić ponowne oskrzydlenie pod osłoną wału wiślanego, Zygmunt rozkazał usypać dwa szańce, flankujące lasek od zachodu i uzbroić je sześcioma działami. Ponadto skraj lasu obsadził dragonią, która również zniosła jakieś umocnienia polowe. Gustaw Adolf gromadził tymczasem siły, ściągając do Walichnowów 5 niemieckie regimenty piechoty zaciężnej i jeden regiment szwedzki. 29 września miał Już do dyspozycji 10000 piechoty i 1200 jazdy. Tegoż dnia wyruszył w kierunku Gniewu. Zamierzał dojść pod osłoną wału wiślanego do Gronowa i tam urządzić warowny obóz, odległy tylko o 1 km od głównej Unii stanowisk polskich, z którego to obozu przeszkadzałby z powodzeniem pracom oblężniczym. W wypadku gdyby Polacy zaangażowali się w walkę, zamierzał wykorzystać zamieszanie do przerzucenia łodziami odsieczy do Gniewu.



Widok na zamek w Gniewie od strony skarpy wiślanej

Jeszcze przed dojściem do Gronowa nastąpiło starcie z lekką jazdą polską. Zgodnie z planem jazda ta wycofała się na wzgórza. Szwedzi osiągnęli Gronowo pod wieczór i natychmiast przystąpili do sypania okopów. Wybrany przez nich teren obozu był od frontu osłonięty wałem przeciwpowodziowym. Prawe skrzydło szwedzkie zabezpieczały zabudowania Gronowa, gdzie pospiesznie umacniał się płk Muschamp. Lewe skrzydło opierało się o bardzo wąski, porosły lasem i pokryty stawami przesmyk pomiędzy wałem a Wisłą; umacniał się tam płk. Thurn. Zanim Zygmunt i Jego doradcy zorientowali się, że Szwedzi unikają bitwy, a chcą tylko okopać się możliwie blisko stanowisk polskich, Gustaw Adolf zdołał już rozwinąć szyki i urządzić stanowiska dla wszystkich swoich dział; miały one flankować ogniem podejścia do wału wiślanego. Zygmunt słusznie postanowił nie dopuścić do umocnienia się Szwedów w Gronowie i dał rozkaz do natarcia. Rozpoczęli je sprowadzeni z Inflant rajtarzy Abrahamowicza, uderzając na stanowiska Muschampa w Gronowie i zagrażając Szwedom odcięciem drogi odwrotu. Jednocześnie otworzyła ogień polska artyleria, bezskuteczny jednak z powodu zbyt wielkiej odległości. Potem ruszyła do natarcia cała jazda polska, lecz kolejne jej ataki załamały się w ogniu szwedzkich muszkietów i dział. Dopiero około godz. 10 wieczorem, gdy Zygmunt zdecydował się wreszcie wesprzeć natarcie piechotą, wyrzucono Muschampa z podpalonego Gronowa. Szwedzi przeprowadzili jednak silne przeciwnatarcie i odrzucili Polaków z wielkimi stratami. Szczególnie Jazda polska, która poniosła straty najdotkliwsze, poważnie została zdemoralizowana. Wstrząśnięty porażką Zygmunt zarządził sypanie podobno aż 20 szańców, zamierzając prawdopodobnie odgrodzić się od Szwedów ciągłą linią fortyfikacji. Gustaw Adolf, doszedłszy do wniosku, że ufortyfikowane stanowiska polskie będą nie do zdobycia, zarządził atak na Polaków następnego rana. Rozzuchwaleni wieczornym sukcesem generałowie szwedzcy doradzali Gustawowi na nocnej naradzie uderzenie na polskie lewe skrzydło, aby odciąć Polakom drogi odwrotu i wpędzić ich w widły Wisły i Wierzycy. Ponieważ Jednak teren na północny zachód od Gniewu był mniej urozmaicony i bardziej dogodny dla działań jazdy, Gustaw postanowił właśnie tam trzymać się w postawie obronnej. Aktywne miało być tylko działające wzdłuż Wisły lewe skrzydło szwedzkie, gdzie wał wiślany, lasek i wąwozy mogły dać szturmującej piechocie pewną osłonę. Do działań zaczepnych przeznaczyli Szwedzi podobno tylko 1/3 sił; znalazły się jednak w tej grupie wszystkie pułki zaciężne, najlepsze w armii Gustawa.



Wylewiska wiślane w okolicach Gniewu

Bitwę poprzedziło silne rozpoznanie 500 muszkieterów pod dowództwem płk. Muschampa, który przez wąwóz uderzył w kierunku najwyższego wzgórza 71, w centrum szyku polskiego. Został on natychmiast odrzucony przeciwnatarciem kompanii polskich rajtarów. Wśród Szwedów wybuchła panika, lecz Gustaw Adolf przeciwnatarciem piechoty odrzucił z kolei, rajtarów i opanował sytuację. Z obu stron były duże straty. Po pewnej przerwie w działaniach silna kolumna piechoty szwedzkiej zaatakowała pod osłoną wału wiślanego polskie prawe skrzydło. Wybuchła zacięta walka ogniowa na skraju lasku. Kilkakrotnie ponawiane ataki szwedzkie zostały odparte. Sam regiment dragonów Judyckiego zużył wtedy podobno 9000 ładunków. Flotylla łodzi, która w trakcie walki usiłowała przedrzeć się do Gniewu, została również odparta ogniem polskich dział. Wtedy Gustaw Adolf zdecydował się zdobyć szturmem wzgórze 71. Z trzech doborowych regimentów piechoty sformował szyk prawdopodobnie skwadronami kątem w przód. Przed piechotą posuwały się działa regimentowe. Pierwszy szedł regiment von Thurna. Na lewym Jego skrzydle, nieco w tyle, maszerował Muschamp. W przewidywaniu polskiego przeciwnatarcia za Thurnem ciągnął w odległości skutecznego strzału muszkietowego drugi rzut piechoty. Thurn otrzymał rozkaz szybkiego opanowania wąwozu prowadzącego w kierunku wzgórza 71, wdarcia się na szczyt i po okopaniu się tam, przejścia do obrony. Zanim Zygmuntowi udało się nakłonić zdemoralizowaną jazdę do przeciwnatarcia, strzelająca w trakcie marszu szwedzka kolumna wyszła już na szczyt wzgórza. Natarcie było podobno tak szybkie, że wśród samych Szwedów spowodowało zamieszanie. Wreszcie wspomagana przez kozaków i rajtarów polska husaria wyszła do przeciwuderzenia. Piechota szwedzka, nie mając już zapewne w lufach naboi (które zużyła w natarciu), została jedną szarżą rozproszona i wepchnięta z powrotem do wąwozu. Nacierająca cwałem husaria nie zauważyła jednak ukrytego za fałdą terenową drugiego rzutu Szwedów. Niespodziewane salwy muszkietowe i działowe tego rzutu załamały szarżę. Z powodu ciasnoty w wąwozie stłoczone chorągwie nie mogły się wycofać i ponosiły duże straty. W trakcie tego zamieszania, nie zaczepiony przez nikogo regiment Muschampa wyprzedził tymczasem Thurna i wyszedł na skrzydło wycofującej się z wąwozu jazdy polskiej. Flankowe salwy tego regimentu wywołały wśród Polaków panikę i ogólną ucieczkę ze wzgórza 71. Zanim Zygmunt zdołał opanować zamieszanie, Muschamp i Thurn, wzmacniani dalszymi falami szwedzkiej piechoty i artylerii, zdołali już umocnić się prowizorycznie. Atak jazdy nie miał w tych warunkach szans powodzenia. Próby okrążenia - wobec dominującego stanowiska Szwedów na wzgórzu - również nie dały rezultatu, choć jazda polska zapuszczała się podobno aż pod Gronowo. Uporczywą walkę ogniową przerwał Zygmunt późnym wieczorem z powodu braku amunicji i wycofał armię do obozów pod Gniew. W nocy zapadła decyzja zwinięcia oblężenia. Wzgórze 71 leżało zaledwie o 1 km od obozu polskiego, a opuszczony las tylko o 0,5 km. Oznaczało to, że ustawiona na dominujących stanowiskach artyleria szwedzka mogła w dzień zbombardować obozy polskie. Jeszcze przed świtem wykonano wobec tego odwrót do Pelplina. W obozach zostali tylko kozacy, którzy wycofali się rankiem pod osłoną pożaru folwarku Ciepłe. Szwedzi pościgu nie zorganizowali. Zadowolili się wkroczeniem do Gniewu, gdzie wzmocnili załogę, po czym 6 października wycofali się przez Walichnowy na cypel Montawski w widłach Wisły i Nogatu. Polacy stracili w bitwie 500 zabitych, Szwedzi podobno 50. Bitwa pod Gniewem, stoczona zaledwie w 20 lat po Kircholmie, była pierwszą dotkliwą porażką jazdy polskiej w otwartym polu. Zygmunt III dowodził poprawnie, zgodnie z zasadami staropolskiej sztuki wojennej. Gustaw Adolf użył w walce zaledwie 1/3 swoich sił, dał się ponieść temperamentowi i zgodnie z życzeniami Zygmunta, zaatakował Polaków w centrum - a mimo to bitwę wygrał. Po części jest w tym zasługa terenu, ale głównym zwycięzcą był ogień muszkietowy i działowy. "Musieli Polacy w tym położeniu się znaleźć - pisał płk Konstanty Górski - w jakim Austriacy w roku 1866 wobec pruskich iglicówek. Przyspieszony i rzęsisty ogień działowy i muszkietowy, jakiego dotąd nie spotykali, uczynił szyk szwedzki dla jazdy polskiej niedostępnym, tym więcej że mając nędzną artylerię, ognia tego przygasło nie byli w stanie". Bitwa jest charakterystyczna dla działań obu stron w ciągu całej prawie wojny. Polacy dążyli do bitwy w otwartym polu. Szwedzi natomiast trzymali się terenu sprzyjającego działaniom piechoty, co w urozmaiconym krajobrazie Pomorza było szczególnie łatwe. Gustaw Adolf (tak samo zresztą, jak i Polacy) usiłował prowokować natarcia na swoją uszykowaną piechotę, by maksymalnie wykorzystać przewagę ognia dział regimentowych i muszkietów. Polska jazda nie była już w stanie szarżować na uszykowaną, zwłaszcza za umocnieniami, piechotę szwedzką. Ta z kolei, ciężko uzbrojona (muszkiety, piki, zbroje), będzie wprawdzie zdolna do zdobywania - dzięki umiejętności łączenia ognia z ruchem - pewnych odcinków terenu, ale nie będzie zdolna zadać Polakom klęski decydującej. Żołnierz wówczas praktycznie oddawał w bitwie tylko jeden strzał. Natarcie musiało być zatem krótkie, aby do jego przeprowadzenia wystarczyło 12 salw dwóch nacierających w schody regimentów. Celem ataku przestały być wobec tego siły żywe, zwłaszcza jazdy, a ich miejsce zajęły kolejne rubieże ogniowe, dominujące wzgórza, czy inne z punktu widzenia taktycznego dogodne punkty. Pojawił się poza tym jak gdyby "manewr" umocnieniami polowymi, którymi piechota, bezbronna wskutek wystrzelenia w trakcie natarcia wszystkich nabitych muszkietów, musiała się osłonić. Wszystkie te momenty zapowiadały wojnę przewlekłą "krecią" wg świadectwa współczesnych, szczególnie ciężką i groźną dla Rzeczypospolitej, która nie była zdolna do długotrwałego wysiłku finansowego.




Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn