Wojny ze Szwecją



Wojna Polsko-Szwedzka 1621-1629


Kampania zimowo-wiosenna 1626-1627 i osaczenie
Szwedów pod Czarnem jako przykład działań polskich

Po ochłonięciu z porażki Zygmunt III przeniósł się z Pelplina do Czarlina (nieco więcej niż 5 km na południowy zachód od Tczewa) i urządził tam warowny obóz, broniący przesmyku pod Rokitkami, gdzie prowadziła przez bagna jedyna droga z Tczewa do Gdańska. Dla wzmocnienia obrony usypanych umocnień poczynił znaczne zaciągi cudzoziemskie, zwiększając liczbę wyposażonej w muszkiety piechoty niemieckiej i dragonii z 1200 do 5270 ludzi. Jednocześnie gdańszczanie, dysponując 5000 zaciężnej piechoty niemieckiej, obsadzili wszystkie przeprawy na Wiśle między Tczewem a Latarnią (Kieżmark, Wielkie Cyndry, Stablewo). Za linię obronną posłużył ciągnący się wzdłuż Wisły kamienny wał przeciwpowodziowy, wzmocniony na przeprawach szańcami. W ten sposób Szwedzi - za wyjątkiem odciętej burzliwym w zimie Bałtykiem od sił głównych załogi Pucka - zostali zablokowani w swojej bazie wypadowej, a strona polska uzyskała swobodę działania. Gdańszczanie uruchomili wtedy olbrzymie sumy (500000 florenów, potem jeszcze 700000 florenów), zmobilizowali chłopów z Żuławy Gdańskiej i rozpoczęli pośpieszną budowę nowoczesnych holenderskich fortyfikacji bastionowych, otaczając nimi miasto od wschodniej strony. Gustaw Adolf zrozumiał, że przy nie zmienionej sytuacji przez czas dłuższy Gdańsk stanie się możliwy do zdobycia tylko - przy ówczesnym stanie artylerii - po wieloletnim oblężeniu. Zlecił więc dowodzenie Oxenstiernie i wyjechał do Szwecji po nową armię, która miała umożliwić przełamanie polskiej obrony i szturmowanie Gdańska przed ukończeniem przez niego rozpoczętych fortyfikacji. Posiłki nadejść mogły dopiero późną wiosną. Burzliwy w zimie i zamarzający w zatokach Bałtyk odcinał bowiem Szwecję od jej armii na Pomorzu aż do otwarcia żeglugi, tj. do kwietnia. Celem wiosennego uderzenia miał być obóz polski pod Czarlinem, tam miało nastąpić przełamanie polskich linii obronnych. Aby osłabić siły Polaków w tym miejscu, miała wyjść wiosną na ich tyły specjalna w Meklemburgii werbowana wyprawa. Planowany na 2000 jazdy, 2000 piechoty i 8 dział oddział miał przejść lądem przez Księstwo Pomorskie i następnie - w zależności od sytuacji - albo przebić się do Pucka, albo zaatakować Czarlin, albo wycofać się do Wielkopolski, by w ten sposób rozproszyć siły Polaków. 4 listopada przybył do Czarlina z wojskiem kwarcianym hetman polny koronny Stanisław Koniecpolski i przejął naczelne dowództwo. Wraz z zaciągami królewskimi wszystkie jego siły doszły do około 11000 zaciężnych. Hetman postanowił przejść do natarcia i wyrzucić Szwedów z Pucka. Port ten, niegroźny w okresie jesiennych i zimowych burz na Bałtyku, stanowił jednak jedyną wyrwę w polskich liniach obronnych i mógł być - z chwilą otwarcia żeglugi - wykorzystany jako szczególnie trudna do zablokowania (wobec braku tutaj przeszkody wodnej) baza wypadowa pod Gdańsk. Aby odwrócić uwagę Oxenstierny od koncentracji pod Puckiem, jeszcze w trakcie marszu, z Torunia, wysłał hetman pod Braniewo, na komunikacje szwedzkie, oddział złożony z 2780 ludzi i 5 dział pod dowództwem Stanisława (Rewery) Potockiego. Uderzenie Potockiego na Warmię przyniosło sukcesy. Odbito Szwedom Ornetę. Oxenstiern, przerażony rzekomą potęgą, której pozory stworzyła zuchwałość zagonów Potockiego na Frombork i Tolkmicko, przeszedł do obrony, sypiąc pospiesznie fortyfikacje wokół Elbląga i Braniewa. Zamierzał oddać nawet Polakom kilka mniejszych twierdz. Hetman mógł rozpocząć energiczne oblężenie Pucka. Mimo dużych wysiłków nie zakończyło się ono sukcesem, głównie z powodu znacznej załogi oraz trudności w prowadzeniu oblężenia w zmarzniętej ziemi. Oxenstierna zdołał przetrwać niebezpieczeństwo a sytuację Koniecpolskiego pogorszyło znacznie wkroczenie na początku lutego wyprawy szwedzkiej z Meklemburgii na teren Księstwa Pomorskiego. 14 lutego wysłał hetman nad granicę pomorską 17 chorągwi jazdy. Stanowiły one jedną trzecią sił, jakimi po odliczeniu załóg dysponował hetman, i miały obsadzić kilku kilometrowy pas granicy od Czarnego do Lęborka. Wykorzystując lesistość terenu i brak dróg, wojska te uszykowane w dwóch liniach, grupkami obsadziły wszystkie szlaki prowadzące w głąb Rzeczypospolitej. Miejscowości tak zostały dobrane, że łączyły je nawzajem drogi z zachodu na wschód i z południa na północ. Poszczególne posterunki otrzymały polecenie wzajemnego wspierania się. Następnie, aby utrudnić Oxenstiernie uderzenie zza Wisły (co wobec zamarznięcia rzeki było łatwe do przeprowadzenia), hetman cofnął obóz z Czarlina do Starogardu i Skarszew, znacznie dogodniejszych do obrony. W starych umocnieniach pozostawił jednak złożoną z 8 chorągwi grupę jazdy pod dowództwem Pawła Czarnieckiego. Powstało w ten sposób rozczłonkowane ugrupowanie obronne, w którym odwód zajmował powożenie centralne w Starogardzie i Skarszewach, od wschodu linię wysuniętą stanowił stary obóz w Czarlinie, a od zachodu - uszykowane w dwóch rzutach wspomniane 17 chorągwi. W takim ugrupowaniu hetman miał zamiar bronić się do momentu wylewu Wisły, który miał rychło nastąpić. Gdy powódź odetnie go od głównych sił Oxenstierny, zamierzał uderzyć ponownie na Puck. Około 20 marca wylała Wisła, odcinając siły Oxenstierny od Czarlina. Koniecpolski uzyskał swobodę działania na kilka tygodni, tj. do czasu opadnięcia wód. Wyprawa z Meklemburgii osiągnęła tymczasem Szczecinek. Składała się ona ostatecznie z 1000 jazdy, 1500 piechoty i 8 dział. Na wieść o wylewie Wisły jej dowódcy Streiff i Teuffel zawrócili ze Szczecinka na północ w kierunku Pucka. Tymczasem Koniecpolski z siłami głównymi pospieszył pod Puck. Zniszczywszy połowę wschodniej części murów fortecy i wysadziwszy bastion w południowo-wschodnim rogu umocnień, 2 kwietnia 1627 roku zmusił garnizon do kapitulacji. Po zdobyciu Pucka ruszył z głównymi siłami do Lęborka, aby zniszczyć z kolei wyprawę z Meklemburgii. Szwedzi tymczasem już 7 kwietnia rozpoczęli pod Bożympolem walkę z blokującą ich lekką jazdą polską i nadeszłymi spod Bolszewa husarzami. Wokół walczących zaczęły koncentrować się chorągwie z całego pogranicza, ruszyła nawet husaria odwodowa ze Stargardu i Skarszew. Do rozbicia wyprawy jednak nie doszło. Na wieść o upadku Pucka Streih i Teuffel postanowili pod Bożympolem pozostawić tylko wsparty 300 rajtarami szwadron Kotteritza jako straż tylną a sami, wsadziwszy piechotę na zarekwirowane chłopom okolicznym konie, wielkim marszem okrężnym na Lębork, Słupsk, Miastko, Czarne, Człuchów postanowili przebić się do Tczewa. Koniecpolski, pozostawiwszy powoli cofającego się Kotteritza opiece osaczającej go jazdy (pod wodzą młodego Łukasza Żółkiewskiego), sam podążył z dragonią, piechotą i przejętą po drodze husarią odwodową na Bytów, zamierzając pod Miastkiem przeciąć Szwedom drogę. Granicy pilnowały tam 3 chorągwie lisowczyków, które nadciągnęły z Czarnego. Były szanse, że do nadejścia hetmana zatrzymają one Szwedów. Streirf i Teuffel napadem nocnym z 9 na 10 kwietnia przerwali jednak blokadę i podążywszy na południe, zajęli Czarne. Koniecpolski, stoczywszy pod dworem Głodowo 10 kwietnia bój z ukrytą w zabudowaniach strażą tylną Szwedów, pociągnął teraz spiesznie komunikiem z samą tylko jazdą na Chojnice, osiągając je strażą przednią lisowczyków już wieczorem 10 kwietnia. Nie zastawszy Szwedów, zawrócił do Człuchowa, wychodząc Streiffowi i Teuffłowi naprzeciw. Tymczasem grupa Żółkiewskiego mozolnie spychając przed sobą Kotteritza, dążyła do Czarnego od północy. Czarne nie nadawało się do obrony. Wobec tego Streirf i Teuffel wyruszyli na Człuchów. Dowiedziawszy się jednak o pobycie tam hetmana, zawrócili z połowy drogi i uderzyli na Dobrzynek, broniony przez kompanię rajtarów Abrahamowicza, chcąc przebić się do Wielkopolski. Na huk dział hetman wysłał natychmiast drugą, stojącą w Człuchowie kompanię Abrahamowicza z odsieczą. Kompania została przez Szwedów rozbita, ale zatrzymała ich do nadejścia dalszych oddziałów jazdy. Na widok nadciągającej Abrahamowiczowi z pomocą husarii Szwedzi zawrócili do Czarnego i spiesznie się okopali. Był już wieczór. Wobec tego hetman wyruszył pod Czarne dopiero rano 12 kwietnia. Zapewne otrzymał wtedy również wieści o zbliżaniu się z północy grupy Żółkiewskiego. Zdobycie Czarnego wstępnym bojem nie powiodło się, choć straż przednia hetmana w jednej szarży rozbiła wystanych przed miasteczko rajtarów. Atak przez zaskoczenie od strony Szczecinka (przeciwnej od tej, z której zjawili się Polacy), również się nie udał. Gdy tymczasem nadciągnął ze swą jazdą Żółkiewski, hetman rozpoczął ścisłą blokadę Szwedów, spokojnie czekając na spieszącą od Bytowa i Chojnic piechotę i artylerię. W momencie nadejścia (13 kwietnia) tych oddziałów Szwedzi zrobili jeszcze jedną rozpaczliwą próbę przebicia się, lecz zostali odparci ogniem ukrytych w zasadzce cudzoziemskich muszkieterów hetmana. Po czym, zdemoralizowani bombardowaniem i napadami jazdy, 16 kwietnia skapitulowali. Natychmiast po kapitulacji Koniecpolski pospieszył nad Wisłę, gdzie wody już opadały i grupa osłonowa Czarnieckiego biła się z patrolami Oxenstierny. Trzy tygodnie trwająca - przeprowadzona po liniach wewnętrznych i na rozległym terenie - operacja została uwieńczona pełnym sukcesem. Pokazała ona mechanizm osłonowych działań jazdy polskiej. Część chorągwi wykryła pod Miastkiem kierunek marszu Szwedów i zaalarmowała resztę sił o ich pojawieniu się. Pozostałe chorągwie pospieszyły napadniętym z pomocą, poszły śladem Szwedów i zablokowały ich pod Słupskiem. Wróg został wykryty i odtąd śledzony był każdy jego ruch. Zbyt słabe do jego pobicia lekkie chorągwie pierwszej linii zadanie swoje spełniły. Szwedzi zdecydowali się następnie na uderzenie w kierunku Pucka. Oczywiście przebijali się przez lekkie chorągwie, ale zatrzymała ich husaria drugiej linii spod Bolszewa. W miejscu walki skoncentrowały się inne chorągwie ciężkie. Powstała siła zdolna do zatrzymania wroga aż do nadejścia sił głównych. Takie właśnie było zadanie drugiej linii osłony. Gdy dzięki dysponowaniu potężną siłą ognia Szwedom udało się wymknąć, gdy zawiedli nawet lisowczycy pod Miastkiem, dwie kompanie rajtarskie w Człuchowie i Dobrzynku wystarczały do ponownego osaczenia. Obrona tak szerokiej granicy - przy równoczesnym zdobywaniu Pucka - udała się tylko dlatego, że przeprowadzona była przez jazdę, której oddziały mogły być wciąż w ruchu i wzajemnie się wspierać, koncentrując się stopniowo w miarę wyjaśniania położenia. Mimo rozmachu i szybkości działania były prowadzone ostrożnie i zawsze część sił stanowiła odwód. Gdy hetman zdobywał Puck, a chorągwie nad granicą prowadziły utarczki ze Streiffem i Teuffiem, stała w Starogardzie i Skarszewach husaria i część dragonów. Gdy ruszyli oni na Szwedów, zablokowanych pod Lęborkiem, rolę odwodu przejęli lisowczycy pod Miastkiem i rajtaria w Dobrzynku i Człuchowie. Działania obejmowały nie tylko teren po lewej stronie Wisły. Równoczesne zagony na Elbląg przeprowadzał Potocki, aby powstrzymać Oxenstiernę od przeszkadzania hetmanowi. Trzeba było mistrzostwa Mongołów w dowodzeniu, aby działania tak rozrzuconych oddziałów zsynchronizować i koncentrować je w miarę potrzeby w jednym miejscu. Umiejętności takiego prowadzenia jazdy nabierali hetmani polscy co najmniej przez lat sto. Już bowiem ordynacja Zygmunta Starego, wydana w 1520 roku dla oddziałów obrony potocznej, zalecała podobne rozłożenie sił jak pod Czarnem.






Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn