Wojny ze Szwecją



Wojna Polsko-Szwedzka 1621-1629


Kampania - 1629 i bitwa pod Trzcianą jako przykład
dalszych zmian w strategii Koniecpolskiego

Jeszcze na jesieni 1628 roku hetman zarządził ścisłą blokadę Brodnicy, która trwając bez przerwy, aż do lutego, o mało nie zmusiła załogi szwedzkiej do kapitulacji z głodu. 4 lutego 1629 roku Oxenstierna zarządził skrytą i szybką koncentrację w Miłomłynie w celu zaskoczenia blokujących Brodnicę Polaków nagłym wypadem od wschodu (przez Lubawę - Lidzbark Welski). Wyprawę prowadził feldmarszałek Wrangel (3500 rajtarii, 2500 muszkieterów, 200 dragonów, 8 dział). Już w okolicach Ostródy jazda polska wykryła ruch nieprzyjaciela. Dowodzący pod nieobecność hetmana (który był na sejmie w Warszawie) regimentarz Stanisław Potocki postanowił wyjść wrogowi naprzeciw i bronić przepraw przez rzeczkę Branicę w pobliżu jeziora i m. Górzno, około 20 km na wschód od Brodnicy. Koncentracja szeroko rozłożonych oddziałów polskich wymagała jednak czasu i ciągnącemu szybkimi marszami Wranglowi udało się z 11 na 12 lutego zaskoczyć Potockiego w trakcie umacniania się na przeprawach. Zamarznięta Branica nie dawała Polakom osłony. Broniących grobli polskich muszkieterów zmusił Wrangel do wycofania się przez obejście rajtarią (po lodzie) z obu skrzydeł. Zdoławszy następnie - pod osłoną szybko usypanego szańca - przerzucić przez groblę piechotę z artylerią i rozwinąwszy się do boju, natarł na Polaków rajtarią pomieszaną z muszkieterami i zadał im dotkliwą porażkę, zmuszając do panicznej ucieczki. Rozzuchwalony zwycięstwem feldmarszałek zaatakował następnie Toruń. Płk. Gerhard Denhoff zdołał jednak obronić miasto i Wrangel wycofał się do Kisielic. Wkrótce zawarto zawieszenie broni do 1 czerwca. Porażka pod Górznem skłoniła zebrany w Warszawie sejm do podjęcia nadzwyczajnego wysiłku podatkowego 6,5 miliona zł, głównie z podymnego). Zezwolono również na zaciąg posiłków cesarskich z armii Wallensteina. Wkrótce też Wallenstein skierował spod Stralsundu przez Księstwo Pomorskie do Polski korpus hr. Jana Jerzego Arnheima (Arnima) złożony z 5000 jazdy i piechoty. Latem 1629 roku Arnheim przekroczył granicę polską i w Czarnem odbył popis przed komisarzami Zygmunta III. Stosunki hrabiego z Koniecpolskim układały się bardzo źle, ponieważ Arnheim zastrzegł sobie podległość tylko rozkazom króla. Gustaw Adolf postanowił to wykorzystać i zniszczyć Niemców, zanim zdołają połączyć się z hetmanem. Liczył przy tym, że Koniecpolski nie będzie się kwapił z pomocą. Wyruszywszy 16 czerwca z Malborka wraz z 5000 piechoty i 4000 rajtarii zajął niebawem Kwidzyn, gdzie ufortyfikował się, a następnie pociągnął na Grudziądz. Arnheim zdołał jednak uniknąć starcia i połączyć się z hetmanem. Gustaw Adolf zarządził wobec tego odwrót przez Sztum do Malborka. Dla osłony rejterady obsadzono przeprawy na Ossie. Wojska posuwały się dwiema drogami. Piechota z taborami głównym traktem na Tychnowy - Nową Wieś -Sztum, a osłaniająca ją od wschodu (czyli od sił polskich) rajtaria - boczną drogą na Trzcianę - Nową Wieś. Droga ta, wychodząca z głównego traktu w pobliżu Kwidzyna i następnie biegnąca łukiem przez Trzcianę - Straszewo - Pulkowke, by pod Nową Wsią znów połączyć się z drogą główną, miała stać się niebawem widownią wielkiej bitwy kawaleryjskiej. Szwedzka piechota zaskoczona w trakcie marszu, zupełnie nie nadawała się do boju. Ze względu na znaczną cenę i szybkie zużywanie się, lonty przy broni palnej mieli muszkieterowie w marszu wygaszone, tylko co dziesiąty niósł ogień w specjalnej rurce blaszanej na bandolterze. Przyjęcie skomplikowanego szyku do prowadzenia ognia z kontrmarszem również wymagało znacznego czasu. Gdy go nie było, bezbronnej piechocie groziła rzeź. Aby ją od tego uchronić w wypadku nagłego napadu jazdy polskiej, Gustaw Adolf musiał zaciągnąć 2000 łuczników. Hetman postanowił skorzystać z okazji. Zebrał pospiesznie 1300 husarzy, 1200 kozaków oraz 2000 rajtarii i dragonii Arnheima i natychmiast, 25 czerwca, okrążającym manewrem na Szynwald - Trzcianę (dla ominięcia przepraw na Ossie) uderzył na szwedzką rajtarię z zamiarem spędzenia jej z pola i wyjścia pod Nową Wsią na drogę główną, gdzie miał się rozprawić z maszerującą piechotą. Pierwsze starcie nastąpiło przy moście na rzece Liwie natychmiast zdobytym przez dragonów Arnheima. Ostrzeżony odgłosami walki dowódca szwedzkiej straży tylnej Jan Wilhelm hr. Renu uszykował na wzgórzu Trzciana 2000 rajtarii, ustawiając na lewym skrzydle 60 muszkieterów i działa. Hetman związał Szwedów od przodu atakami kozaków i rajtarii, a jednocześnie - wykorzystując pagórkowaty teren - obszedł niespodziewanie husarią ich lewe skrzydło i zupełnie rozbił gwałtowną szarżą z flanki, ścigając resztki w stronę Straszewa. Tam usiłowały stawić Polakom czoło główne siły rajtarii (700 koni), lecz natychmiast zostały rozbite i pędzone w stronę Pulkowic. Tu wystąpił z kolei osobiście sam Gustaw Adolf na czele 2150 świeżej rajtarii i około 1000 ocalałych z poprzednich pogromów i również uderzeniem z obu skrzydeł został rozbity. W ucieczce schwytał nawet króla jakiś rajtar za pendent od rapiera, lecz Gustaw uszedł niewoli, zrzucając pas przez głowę. Prowadzący przerażone kolumny piesze feldmarszałek Wrangel rzucił jeszcze regiment rajtarii do czwartego starcia. Czoło kolumny osiągnęło już wtedy bramy Sztumu, zapadał zmrok i choć kozacy dopadli wreszcie Nowej Wsi, cała piechota szwedzka została uratowana. Polacy zdobyli 10 dział i 15 sztandarów. Zginęło około 1000 Szwedów, w tym hrabia Renu; około 400 dostało się do niewoli. Gustaw Adolf poświęcił całą swoją jazdę dla ocalenia piechoty. Choć Koniecpolski celu nie osiągnął, było to nad Szwedami największe po Kircholmie zwycięstwo. Udowodniło ono, że jazda polska w walce ze słabo wspomaganą ogniem piechoty i artylerii szwedzką rajtarią była jeszcze znacznie od niej lepsza. Po zwycięstwie pod Trzcianą hetman rozpoczął natarcie na szwedzkie umocnienia pod Malborkiem, a Arnheim - na cypel Montawski. Opieszale prowadzone działania, polegające na wzajemnym podszańcowywaniu się pod nieprzyjacielskie pozycje, przerwał podpisany w Starym Targu 26 września 1629 roku rozejm na 6 lat. Rokowania toczyły się pod naciskiem dyplomacji Francji, Anglii, Holandii i Brandenburgii. Po ostatnich zwycięstwach cesarza rządy tych państw postanowiły rzucić w wir wojny trzydziestoletniej z kolei armię szwedzką. Upokarzające dla Polski warunki pokoju oddawały Szwedom Elbląg, Tolkmicko, Braniewo, Pilawę i Kłajpedę z okolicami. Elektor brandenburski otrzymał w sekwestr (co praktycznie oznaczało panowanie szwedzkie) Sztum, Głowę i Malbork. Gdańsk zobowiązał się nie dopuścić do rozbudowy floty polskiej w swoich dokach, a Gustaw Adolf uzyskał prawo pobierania w porcie ceł z handlu polskiego w wysokości 5,5%. Szwedzi wyszli z wojny zwycięsko. Strategią wyczerpania osiągnęli w praktyce swój cel strategiczny - kontrolę nad Gdańskiem i dochody z handlu Rzeczypospolitej. Strona polska rozwinęła w tej wojnie całe bogactwo staropolskiej sztuki wojennej. Warunki do każdego natarcia - na Puck, Czarne lub Gniew - przygotowywane były przez skutecznie paraliżujące aktywność wroga śmiałe zagony na jego tyły i komunikacje. Zmuszano nieprzyjaciela przez operacyjne zagrożenie jego tyłów do przyjęcia bitwy w narzuconych mu warunkach (Gniew) albo, jak pod Górznem, przyjmowano jego uderzenie opierając się (wzorem Chocimia) o umocnioną przeprawę. Jazda polska zademonstrowała niezwykłą ruchliwość prowadząc świetnie skoordynowane działania odrębnymi grupami na szerokich przestrzeniach. Atakowała, jak pod Gniewem, w kierunku najwydatniejszym - na linie odwrotu wroga. Nauczyła się nękać nieprzyjaciela uporczywą wojną podjazdową, odcinaniem żywności i wybijaniem wysyłanych po nią oddziałów. Wykorzystywana znakomicie, jak pod Trzcianą, czynnik zaskoczenia. Uderzała z impetem, śmiałymi szarżami cwałem, w szyku zwartym na białą broń. Wszystkie te sposoby - pomimo znacznej armii, utrzymywanej olbrzymim wysiłkiem podatkowym trzech sejmów - zawiodły jednak wobec przewagi technicznej Szwedów, większej siły ognia, jaką dysponowali. Wojna wykazała konieczność reform w armii polskiej. Zrozumieli to obaj hetmani bardzo szybko, ale jej przeprowadzenie w warunkach toczącej się wojny nie przyniosło pożądanych wyników. Polska, jako kraj katolicki i sojusznik Habsburgów, mogła prowadzić zaciągi tylko wśród żołnierzy Cesarstwa Niemieckiego, którego wodzowie, Tilly i Wallenstein, sami dopiero eksperymentowali w zakresie użycia muszkietów i artylerii polowej. Nowa taktyka była, niestety, monopolem Szwedów i Holendrów. Zaciągany przez Koniecpolskiego żołnierz niemiecki zachowywał się w Polsce jak w kraju nieprzyjacielskim, palił, rabował, bił się z Polakami o łupy, a przy tym choć zbrojny w muszkiety, równie jak piechota polska, nie umiał się Szwedom przeciwstawić. Trzeba było kilku lat pokoju, by zyskać czas na zorganizowanie własnej nowoczesnej piechoty, by wykształcić własną kadrę oficerską i podoficerską oraz podnieść liczebny i jakościowy stan artylerii. Dlatego dowództwo polskie przeciwko upokarzającym warunkom rozejmu nie oponowało.




Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn