Nadziak, Czekan, Obuch



Nadziak był to młotek bojowy pochodzenia wschodniego, charakteryzujący się krótkim drewnianym trzonkiem i osadzonym na nim żeleźcem tępym z jednej strony (profilowanym na ogół w formę kwadratu lub prostokąta) oraz ostrym z drugiej strony, w postaci ostrego wydłużonego kolca; używany w XV-XVII wieku jako broń jazdy do rozbijania zbroi płytowych na zachodzie Europy. Wraz z zanikaniem stopniowym płytowego uzbrojenia ochronnego zaniechano jego używania. W Polsce stosowano go głównie w XVI- XVIII wieku (do jego połowy) jako broń z czasem o zmienionej formie ostrej części żeleźca (zawiniętego w dół) z powodu zakazów sejmowych używania tego typu oręża. Pełnił on wówczas rolę laski, nie zatracając jednak zupełnie swej funkcji orężnej; był również oznaką poruczników jazdy polskiego autoramentu (wówczas dość bogato zdobiony). Nazwa pochodzi od tureckiego nadżak.




Czekan był rodzajem toporka bojowego pochodzenia wschodniego o długim oraz cienkim żeleźcu (zakończonym czasami półkolistą gałką) osadzonym na długim drewnianym toporzysku. Na Węgrzech i w Polsce używany jako broń jazdy od XVI do XVIII wieku (jako laska do XIX). Ze względu na swą dużą funkcjonalność (gdyż można było razić jego ostrzem, obuchem, płazem czy wreszcie trzonkiem) ułożono o nim powiedzenie: "U czekana obuch na złodzieja, blat na przyjaciela, toporzysko na chłopa". W Polsce uważany jako broń bardzo niebezpieczna i nierycerska objęty był zakazem używania jako broni cywilnej na mocy, konstytucji z 1578 roku i 1601 roku oraz sejmu z 1620 roku, na mocy którego uchwalono prawa: "Zabronienie czekanów. Objaśniając dawne prawa i statuta, około bezpieczeństwa i pokoju pospolitego czynione, a przychylając się do konstytucjami anno 1578 et 1601 i do inszych, o zabronieniu niezwykłych broni i oręża postanowionych, bacząc, że co dalej większa swawola w ludziach rośnie, ani na miejsce poświęcone, ani na żadną zwierzchność nie oglądając się: przeto, aby się złym zamysłom zabieżało, postanawiamy omnium Ordinum unanini consensu accedente, aby żaden cujuscunque conditionis nie ważył się odtąd zażywać, albo nosić czekanów in loco publice pod winą dwuch set grzywien... Wszakże na wojnie przeciwko nieprzyjacielowi koronnemu, zażywanie czekanów i inszych broni zachowujemy." Czekan poza swoją orężną rolą mógł pełnić również inną, zupełnie pokojową, o czym w "Potopie" H. Sienkiewicza przeczytać można: "- Kiedy potańcować, to potańcować! - rzekł pan Uhlik. - Nie potrzeba ni skrzypków, ni basetli, bo ja wam zagram na czekaniku. I wydobywszy ze skórzanej pochewki wiszącej przy szabli, nieodstępny instrument, grać począł, a kawalerowie sunęli w podrygach do dziewcząt i nuż je ściągać z ławy". Nazwa czekan pochodzi od tureckiego czakmak i węgierskiego csokany i przybyła do nas z Węgier.



Obuch pierwotnie nazwa używanego w XVI wieku toporka bojowego lub siekierki osadzonej na drewnianym toporzysku, z czasem broń delikatniejsza w formie, bardziej ozdobna, zwana zamiennie obuszkiem. H. Sienkiewicz w książce "Pan Wołodyjowski" pisał: "Z miecznik za bok się pochwycił w furii największej, lecz Bogusław w jednej chwili trzasnął go obuchem w piersi, aż szlachcicowi jękło i zwalił się na ziemię..", a w książce "Potop" opowiadał, że "Pan Andrzej popisywał się rzucaniem ciężkiego obuszka, który tak silnie w górę puszczał, że prawie go widać nie było a on nadlatywał koniem i chwytał go w lot za rękojeść". Broń ta różniła się od nadziaka i czekana tym, że przeciwległa do tylnego (na ogół owalnie lub okrągło zakończona) część żeleźca była zawinięta w dół. Była to broń straszna w skutkach w ręku Polaka, o czym pisze J. Kitowicz w "Opisie obyczajów..." "Szlachcic gdy wychodził z domu, przypasywał szablę do boku, brał w rękę obuch, który oprócz tego nazwiska mianował się nadziakiem i czekanem. Skład jego był taki: trzcina gruba na cal dyjametru, krótka w pas człowieka od ziemi, na końcu ręką trzymanym gałka okrągło - podługowata srebrna, posrebrzana albo w cale mosiężna, na drugim końcu u spodu osadzony mocno na tejże trzcinie młotek żelazny, mosiężny albo i srebrny, podobny końcem jednym płaskim zawsze do szewskiego, drugi koniec jeżeli miał płasko zaklepany jako siekierkę, to zwał się czekanem, jeżeli kończasto, grubo, nieco pochyło, to zwał się nadziakiem, jeżeli zawinięty w kółko jak obarzanek, to się zwał obuchem. Straszne to było narzędzie w ręku Polaka, ile podówczas, gdzie panował humor do zwad i bitwów skłonny. Szablą jeden drugiemu obciął rękę, wyciął gębę, zranił głowę, krew zatem dobyta z adwersarzem tamowała zawziętość. Obuchem zaś zadał ranę często śmiertelną, nie widząc krwi, i dlatego - nie widząc jej - nie zaraz się upamiętał, waląc raz na raz i - nie obrażając skóry - łamał żebra i gruchotał kości. Szlachta, chodząca z tymi obuchami, najwięcej odbierała nimi zdrowie swoim poddanym, a często i życie. Dlatego na wielkich zjazdach, sejmach, sejmikach, trybunałach, gdzie zazwyczaj często się działy bijatyki, nie wolno było pokazywać się z nadziakiem; w kościele zaś katedralnym gnieźnieńskim wisi u wielkich drzwi tablica, ostrzegająca o klątwie na takowych, którzy by się do tamtego domu Bożego z takim instrumentem prawdziwie zbójeckim wchodzić ważyli. Instrument to był prawdziwie zbójecki, bo kiedy jeden drugiego człowieka końcem ostrym nadziaka trafił po zauchu, od razu zabijał, wpędzając w skronie żelazo fatalne aż na wylot, tylna tępa część żeleźca topora, młota, nadziaka itp., była do zadawania ciosów miażdżących.





Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn