Ubiory męskie polskie od 1630 roku

W drugiej połowie XVI wieku pozyskała moda polska wielu zwolenników wśród szlachty i stała się również popularna w miastach polskich. Potwierdzają to liczne teksty inwentarzy mieszczańskich, powtarzające te same nazwy ubiorów. O wielkim uznaniu dla polskiej mody świadczy przyjęty w XVI wieku zwyczaj używania przez poselstwa polskie wyjeżdżające za granicę prawie wyłącznie ubiorów polskich przy oficjalnych wystąpieniach. Dawało to okazję do uwydatnienia na tle współczesnej mody zachodniej dekoracyjnych walorów barwnych delii i żupanów, co wywoływało pochlebne opinie o przepychu i bogactwie strojów orszaku polskiego u cudzoziemców. Podobnie jak w XVI wieku nowe szczegóły mody polskiej pojawiły się przede wszystkim w XVII wieku wśród szlachty służącej w formacjach wojskowych; później zaś tylko w niewielkiej części przechodziły do mody ogólnej. O licznych odmianach kontuszy i żupanów, które ukazały się w obozach wojskowych nawet w czasie kampanii wojennej, wspomina Pasek w swoich Pamiętnikach. Niewiele tych szczegółów da się odszukać we współczesnej ikonografii. Przeważnie tylko na nielicznych portretach dygnitarzy, wysokiej rangi wojskowych z XVII wieku, jeżeli nie występują oni w zbrojach lub później w sarmackich karacenach, widać cenione w ówczesnej modzie ozdobne wykończenia żupanów i delii oraz bogate akcesoria, jak np. wyróżniające się wielkością guzy i wartością złotej oprawy kity piór czaplich przy czapkach. Dla takiego kierunku rozwoju mody polskiej XVII wieku miała niewątpliwie znaczenie popularna od XVI wieku teoria sarmackiej genezy narodu i szlacheckiego państwa polskiego. Szerokie masy szlachty, które przyjmowały z pełnym przekonaniem i powagą legendarną wersję o swym starożytnym pochodzeniu od Sarmatów, uważały za najodpowiedniejszy dla siebie strój, w którym łączyły się ze sobą różne elementy wschodnie. W latach trzydziestych XVII wieku można spotkać na zabytkach sztuki polskiej charakterystyczną formę żupanów z dawnym, jeszcze z XVI wieku pochodzącym kołnierzem, lecz ze znacznym wydłużeniem tyłu ubioru. Ten sam krój z wydłużeniem tyłu znany jest w modzie węgierskiej z II połowy XVI wieku w ubiorach jeździeckich. Przy końcu lat trzydziestych obok zmiany formy kołnierza zaznaczyła się w żupanach polskich tendencja do rozluźnienia formy ubioru. Około 1640 roku widać na portretach wyraźnie zmianę w kroju kołnierza: zamiast podwyższenia kołnierza w tyle nowa jego wersja przewiduje jednakową wysokość dokoła, a na przodzie kołnierz lekko się rozchyla. Najlepiej widoczny jest ten szczegół w portrecie Andrzeja Krasińskiego, malowanym przez Justusa van Egmont (Muzem Narodowe w Warszawie). Rękawy żupana były w tym czasie w górnej części szerokie, a i sam żupan był szeroko skrojony w ramionach. Po nałożeniu żupana tworzyły się na zbyt długich rękawach poprzeczne fałdy. Takie cechy kroju posiada zabytkowy żupan z Muzeum Narodowego w Krakowie, uszyty ze złocistego atłasu. Kołnierz żupana, zapiętego na drobne pasmanteryjne guziki ze złoconej nici metalowej, dość wysoki, rozchyla się jak na portrecie Krasińskiego. Tył i przód żupana skrojone są jednolicie bez odcinania na linii stanu; po zapięciu przodu fałdy grupują się w tyle po obu stronach przy rozporkach na kieszenie. Nad bocznymi fałdami żupan jest wcięty, co posiada wpływ na dobry jego układ. Typowe dla polskich żupanów w XVII wieku jest głębokie zachodzenie prawej poły ubioru na lewą. Stroje jedwabne otrzymywały zwykle w całości podszycie z lnianego płótna lub bagazji — tkaniny bawełnianej. Dla nadania miękkim strojom jedwabnym lub szytym z cienkiego sukna pewnej sztywności używano do podszycia kieru, taniego gatunku sukna, zwykle koloru białego. Według powtarzających się stale opisów inwentarzy żupany u dołu obszywano dokoła "listwą kitajkową", czyli taftową, i dawano na połach przodu szersze i wyższe — "po pas" — jedwabne podszycie taftowe, które było widoczne po rozchyleniu brzegów żupana. Z XVII wieku zachowały się tylko żupany szyte z tkanin jedwabnych, z adamaszku lub atłasu, sprowadzanego do Polski z włoskich ośrodków tkactwa. W opisach inwentarzowych powtarzają się w żupanach barwy modne w tym czasie także i w ubiorach zachodnich. W zabytkowych żupanach i na portretach widać barwę malinową (karmazyn), odcień stłumionej ciepłej czerwieni (rosa secca); używano również na żupany barwy złocistej i brązowej. Krój kołnierzy o równej dokoła wysokości i lekko na przodzie rozchylonych widać jeszcze na portretach po 1650 roku, m. in. na rycinach Hondiusa i Falcka, w portrecie Jerzego Sebastiana Lubomirskiego z 1653 roku. Czasem na kołnierz żupana jest wyłożony biały, płócienny kołnierz podobnego kroju: szczegół ten występuje na niektórych portretach rytowanych przez Hondiusa z datą 1652 roku. Często spotykanym około 1650 roku wykończeniem żupanów (na brzegach kołnierza i połach przodu) jest jedwabny sznureczek, obejmujący szereg guzów i tworzący pętelki. To wykończenie przodu żupanów podają również ryciny Falcka i Hondiusa z lat 1652-1653. Widoczne to jest także na portrecie Jana Kazimierza w stroju polskim z "regimentem" w dłoni. W tym portrecie króla (obecnie w zbiorach Zamku w Gripsholm), malowanym przez Daniela Schultza, król jest przedstawiony w długim, lśniącym, jedwabnym żupanie z obszyciem ze złotego sznureczka, w safianowych polskich butach i z niską czapką. Zarówno poza króla, jak i umieszczona w tle korona datują portret po 1648 roku. Zbliżony do togo portretu jest wizerunek króla w kolczudze, z narzuconą na ramiona delią z bogatymi pętlicami, rytowany przez Hondiusa. Przy reprezentacyjnych deliach pojawiły się przed 1650 rokiem szerokie zapony, znane z portretów kanclerza Jerzego Ossolińskiego (zm. w 1650 roku). Szeroka zapona, która utrzymała się w modzie za panowania Jana III Sobieskiego, składała się z dużego guza, od którego wychodziły dwie podłużne metalowe ozdoby wysadzane kamieniami. W modzie z lat sześćdziesiątych występują przy kołnierzach już niższych ścięte skośnie naroża, widoczne na zabytkowym adamaszkowym żupanie ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. Żupan ten, starannie uszyty z brązowego adamaszku, ma zapięcie na drobne pasmanteryjne guzy, gęsto naszyte. Właściwe zapięcie ubioru stanowi tylko siedem guzów z haftką umieszczoną w pasie; reszta guzów była tylko dekoracją. Drobne guzy przy żupanach, znane w modzie z początku XVII wieku, znalazły zastosowanie już w latach pięćdziesiątych w wyrobach z metalu, pasmanterii oraz półszlachetnych kamieni, jak agat, jaspis. Gęsto naszywane na brzegu, pozostały w modzie jeszcze w ostatnich dwudziestu latach XVII wieku, czego przykładem jest strój króla Jana III na portrecie malowanym przez Trycjusza. Obok takiego zapięcia używano przy żupanach również guzów o większych rozmiarach, przyszywanych w większych odstępach. Żupany polskie były od I połowy XVI wieku opasywane miękkimi i podatnymi pasami z tkaniny jedwabnej. Inwentarze ubiorów z pierwszej połowy XVII wieku wspominają o tureckich pasach "angurskich", a spisy towarów w sklepach pasamoniczych i rejestry ubiorów mieszczańskich zawierają wzmianki o wełnianych, harasowych wzorzystych tkaninach, sprzedawanych na tanie pasy. W inwentarzu szlachcica Piotra Srzeniawy z 1637 roku spotykamy wzmiankę o pasie "ze złotogłowiu na białym dnie". W II połowie XVII wieku, jak podaje T, Mańkowski, sprowadzano już ze Stambułu i Brussy duże ilości tureckich pasów, jedwabnych. Męskie pasy metalowe wąskie, o "pancerzowym" układzie ogniw, dodatkiem łańcuszkowych rapci do zawieszania szabli, noszono w XVII wieku zawsze na szerszym od nich ciemnym pasie z aksamitu lub skóry. Około 1650 roku widoczny jest taki pas metalowy z ozdobną klamrą na portrecie kanclerza Jerzego Ossolińskiego. W inwentarzu mieszczanina krakowskiego Stanisława Baldiego z 1626 roku jest wzmianka o pasie ze srebrnymi "puklikami", tj. okrągłymi, wypukłymi okuciami, i parą "zankli z esem". Także klamry z esami używane do pasów z gurtu lub rzemienia, otrzymywały dekorację o wschodnich motywach, wykonywaną często przez Ormian zamieszkałych w Polsce. Przy lekkich pasach z jedwabnej tkaniny dawano pod spód opasanie i rapcie z okrągłych sznurów i ozdobnych taśm, specjalnie na ten cel wyrabianych w licznych wówczas pracowniach pasamoników. Dawna delia z szerokim futrzanym kołnierzem była także i w późniejszych latach XVII wieku najczęściej używanym ubiorem wierzchnim. Opisy delii, podobne w szczegółach odnoszących się do jej formy i zdobienia, powtarzają się zarówno w inwentarzach szlacheckich jak i mieszczańskich. Delia była często ozdobiona szerokimi pętlicami z jedwabiu lub nici metalowych robionych przez pasmoników. W inwentarzach spotkać można wzmianki o deliach bez tego zdobienia, jakie są znane i ze współczesnych portretów. Delię noszono w XVII wieku zwykle tylko narzuconą swobodnie na ramionach i spiętą pod szyją albo w innym układzie nakładano tylko jeden rękaw normalnie, a na drugie ramię delię narzucano i spinano pod szyją. Obydwa sposoby noszenia delii są znane z portretów i nagrobków z pierwszej połowy XVII wieku. Mniej spotykaną odmianą była delia z niewielkim wąskim kołnierzem futrzanym, którą noszono na ramionach i zapiętą na guzy, jak na portrecie Stanisława Tęczyńskiego z 1634 roku. Najbogatszy przykład zdobienia delii widzimy na portrecie Stefana Czarnieckiego w Nieborowie, malowanym w 1659 roku przez Mathisena w czasie kampani duńskiej. Na przodzie czerwonej delii hetmana widać osiem par pętlic, najozdobniejszych ze wszystkich, które znajdowały się w spisach sklepów pasamoników, tzw. "pętlic haftowanych" z rozetami. Pętlice te stanowiły zwykle tylko dekorację, jak w delii Czarnieckiego, gdyż należące do nich guzy metalowe zwisały bez zapinania ubioru. Na portrecie st. Czarnieckiego widoczny jest cienki pas zapewne siatkowy, z bogatym zakończeniem. Siatkowy pas zabytkowy należy do modnych w XVII i XVIII wieku tzw. pasów siatczanych wyrobu pasamoników polskich. Podobnie bogata dekoracja delii i szerokość pasmanterii występuje na portrecie hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza około 1620 roku (Muzeum w Tarnowie) i na wizerunku hetmana koronnego Stanisława Koniecpolskiego, zm. w 1646 roku (Muzeum Historyczne Miasta Warszawy). Z dawnej dekoracji pętlic delii z XVII wieku zachowało się znalezione w podziemiach katedry św. Jana w Warszawie boczne zakończenie pętlicy w formie pasmanteryjnej rozety, naszytej drobnymi metalowymi czaszkami; na zakończeniu zaś sznureczków umieszczono modelowane w drzewie nieco większe "trupie główki". Okaz ten stanowi rzadki przykład wprowadzenia do ubioru polskiego ponurych motywów barokowej dekoracji. Motywy czaszek i kości szkieletów znajdowały czasem zastosowanie w biżuterii wyrabianej przez krakowskich złotników w pierwszej połowie XVII wieku. Żupany i delie użytkowenależące do odzieży codziennej szlachty, mieszczaństwa i wojskowych, były - jak podają źródła współczesne szyte ze sukna. Wielkopolskie ośrodki sukiennictwa dostarczały sukna w dobrych gatunkach, wzorowanego na suknach angielskich i śląskich, i taniego sukna dla odbiorców mniej wymagających. Sukna wielkopolskie wywożono na Litwę, Ukrainę i do Małopolski wschodniej. Sklepy sukienników-krojowników (pannicidae), m.in. w Krakowie, były zaopatrzone w pokaźne ilości śląskiego sukna dobrej jakości, pochodzącego z Zielonej Góry, Żytawy, Strzegomia, Wrocławia i Świdnicy. Na wzór karazji, sukna angielskiego średniej jakości, wyrabianego z wełny czesankowej, produkowano na śląsku karazję w różnych barwach. Naśladowano też inne tkaniny angielskie w produkcji bretlestów i bai wrocławskiej i kłodzkiej. Najtańszym gatunkiem sukna z pośledniej wełny były kiry (kiery); kirów białych używano do podszywania jedwabnych ubiorów i lekkich sukiennych, czerwonych na całe podszewki i wypustki do ubiorów drobnomieszczańskich i podmiejskich. Kiry czarnej barwy służyły na odzież żałobną mniej zamożnych lub sprawianą dla czeladzi i służby dworskiej na uroczystości pogrzebowe i czas żałoby; obijano nimi także ściany i katafalki. W źrodłach pisanych XVII wieku wspominany jest często falendysz, sukno dobrej jakości, zbliżone do wzorów angielskich. Modne falendysze śląskie miały różne odcienie barw. Wspominane w spisach towarów w sklepach krakowskich są falendysze "trawiasto zielone, papuże zielone", czerwone, lazurowe, brązowe i czarne. W sklepach krakowskich najwięcej trzymano falendyszu śląskiego. Niewiele jest wzmianek o oryginalnym suknie angielskim lab holenderskim z Amsterdamu czy też o suknie niemieckim. Falendysz kupowała klientela szlachecka i zamożni mieszczanie. Przy ubiorach z falendyszu są wzmianki o całej podszewce z tafty, a nawet z adamaszku lub lisim podszyciu grzbietowym, o błamach kunich itp. Prócz falendyszu cenione były sukna z Brzezin. Dla drobnomieszczańskiej klienteli, rzemieślników i mieszkańców przedmieść oraz zasobniejszych chłopów sprzedawano tańsze od falendyszu sukno czeskie, morawskie, w kolorze barszczowym, często nakrapiane, lazurowe i brunatne. Do tańszych gatunków sukna zaliczano sukna saskie, "meszyńskie" z Miśni. Ubiory ubogiej ludności miejskiej, szyte z tanich gatunków sukna, nie różniły się krojem, lecz rozporządzały ograniczoną skalą barw; w inwentarzach powtarzają się tanie sukna barwione na niebiesko, brunatne w naturalnym odcieniu runa brunatnego, białe nie farbowane; barwnym akcentem było dodanie czerwonego taniego kiru w wypustkach, podszyciu przodów w dole i kołnierzy, przy deliach, żupanach i kopieniakach. Od połowy XVI wieku, a szczególnie w XVII wieku, ważne znaczenie dla zaopatrzenia w tkaniny i towary galanteryjne miały dla szlachty polskiej liczne i bogate sklepy gdańskie. Przy okazji sprzedaży zboża przyjeżdżały do Gdańska większe grupy szlachty i załatwiały zakupy rozmaitych towarów potrzebnych do urządzenia wnętrz mieszkalnych, tkanin na ubiory i drobnych dodatków; czasem zlecano dokonanie sprawunków konwojentom wielkich transportów zboża. Duży popyt na tkaniny i towary galanteryjne przyczynił się do znacznego ożywienia handlu gdańskiego. Oprócz sprzedaży towarów importowanych z zagranicy zaczął się rozwijać w II połowie XVI wieku własny przemysł tekstylny i pasamoniczy. Do ożywienia gdańskiego ruchu przemysłowego przyczyniły się liczne rzesze emigrantów z Holandii i przybyszów z innych środowisk przemysłu tekstylnego, którzy osiedlali się na terenie miasta i jego okolic. Byli to sukiennicy, płóciennicy, specialiści w zakresie wykończenia i farbowania tkanin oraz pasamonicy. Sukiennictwo gdańskie miało na Pomorzu dogodną bazę surowcową; dysponowało różnymi gatunkami wełny, zarówno długą, miękką na doborowe gatunki sukna szerokiego, jak również poślednimi i lichymi na tanie gatunki sukna i lekkie tkaniny sporządzane z domieszką bawełny, jak saja i bombazyn. Luksusowe gatunki sukna gdańskiego podlegały dokładnej kontroli cechowej i były znakowane odpowiednio do swej jakości; miały konkurencję w importowanych suknach zagranicznych, poszukiwanych przez zamożny patrycjat gdański i szlachtę polską. Lepiej opłacał się wyrób sukna średniej i niskiej jakości oraz taniej sai i bombazynu na potrzeby ubogiej ludności podmiejskiej, czeladzi, flisaków i klienteli ze wsi. W Gdańsku i okolicach wyrabiano poszukiwane w porcie płótna żaglowe, a szczególnie doskonale lniane płótno na bieliznę, które chętnie nabywano w całej Polsce. Do udoskonalenia wyrobu płótna przyczynili się holenderscy specjaliści, którzy zamieszkali w Gdańsku. Popularne w modzie XVII wieku pasamony, nabywane w Gdańsku, miały powodzenie w całej Polsce. Rzemiosło pasamonicze wprowadzili i udoskonalili w Gdańsku specjaliści, którzy przybyli do miasta w II połowie XVI wieku. Rozporządzali oni różnymi, znanymi w tym czasie na Zachodzie przyrządami do wyrobu wzorzystych wstążek, galonów tkanych na krosnach różnego typu, małych warsztacików do wyrobu metalowych koronek klockowych itp. Fala uchodźców z Holandii pozostawiła grupy mistrzów rzemiosła pasamonicznego, którzy osiedlili się również i w Krakowie, gdzie wykonywali swój zawód i posiadali dobrze zaopatrzone sklepy z modną galanterią. W I połowie XVII wieku spotyka się w Krakowie osiadłych bogatych mistrzów pasamoników o nazwiskach takich, jak Briquet, van Howen, Zurhuisen i in. Gdańscy pasamonicy XVII wieku wyrabiali, podobnie jak krakowscy, ozdobne pętlice do delii i ferezji, modne przy końcu stulecia i w ubiorach zachodnich, wszelkiego rodzaju rapcie i sznury do zawieszania szabli, pasy wiązane z jedwabiu (w krakowskich tekstach inwentarzy nazywane "siatczanymi"), koronki złote i srebrne do naszywania na ubiorach i paramentach kościelnych. Ważnym dodatkiem do ubioru męskiego i kobiecego w XVII wieku były jedwabne, wzorzyste wstążki przetykane złotą nitką na tle ciężkiego rypsu, przeważnie w jasnych, modnych kolorach. Wstążki z XVII wieku należą do rzadkości muzealnych; wiele wstążek gdańskich rozchodziło się zapewne po całej Polsce dzięki szlachcie i szyprom z wiślanej żeglugi. Wyrób wstążek gdańskich, nie ustępujących w jakości wyrobom włoskim, francuskim i holenderskim, utrzymał się jeszcze w XVIII wieku. Duże zapotrzebowanie na tkaniny jedwabne i aksamity w Polsce przyczyniło się do wprowadzenia w Gdańsku tkactwa jedwabiu. Wyrabiano tam cieszące się dużym popytem tanie gatunki aksamitu z gorszego gatunku jedwabiu, tzw. floretu, poszukiwane na "kształty", staniki noszone przez mieszczki z atłasowymi spódnicami. Tani gatunek aksamitu z floretu, zwany tryb lub tryp, był gładki, strzyżony; czasem wytłaczano na nim przy pomocy sztanc motywy dekoracyjne. Handel i przemysł gdański, związane ściśle z polską klientelą i handlem zbożowym, przechodziły okresy zastoju w czasie wojen szwedzkich i podnosiły się w okresach pokoju. Po upadku ekonomicznym miast polskich i rzemiosł, Gdańsk był głównym rynkiem handlowym zarówno dla towarów własnych, jak i importowanych, szczególnie dla tkanin luksusowych. Niezwykły przepych rozwijano w paradnych ubiorach: żupanach i deliach używanych przy poselstwach i uroczystych wjazdach do stolic zagranicznych. Słynny wjazd do Rzymu posła polskiego Jerzego Ossolińskiego w 1633 roku znany jest z historycznego opisu i cyklu miedziorytów Stefana della Bella, przedstawiających malownicze grupy orszaku posła. Zapewne porządek i kolejność idących i jadących konno dworzan i służby posła były starannie przemyślane w stopniowaniu efektów barw i bogactwa tkanin, ozdobnej broni, uprzęży, czapraków uczestników pochodu, tak by ostateczny akcent stanowiła grupa posła z najbliższymi towarzyszami. Jak podaje tradycja, kanclerz Jerzy Ossoliński, zmarły w 1650 roku, został pochowany w Klimontowie w podziemiach ufundowanego przez siebie kościoła w tej samej delii, w której odbył słynny wjazd do Rzymu. Fragment z tej delii kanclerza, przysłany w 1824 roku do zbiorów w Puławach, znajduje się obecnie w Zbiorach Czartoryskich. Jest to karmazynowy aksamit strzyżony w dwóch wysokościach (alto-basso); należy on do tkanin weneckich, które zachowały jeszcze w XVII wieku dawne motywy pochodzące z okresu gotyku. Aksamity tego typu były używane na tzw. stole, czyli wąskie pasy tkaniny zarzucane na ramię w oficjalnych ubiorach dostojników Signorii. Szyto z nich także całe luźne ubiory patrycjuszowskie, tzw. dogale, z szerokimi rękawami, jak np. w postaciach fundatorów z rodziny Pesarów na obrazie Tycjana w kościele S. Maria dei Frari w Wenecji. Tkaniny karmazynowe (chermisi) wyrabiano w Wenecji z tymi tradycyjnymi ornamentami, złożonymi z korony i róży ujętej w płaskie gałęzie wygięte w kształcie zaostrzonych owali, nie tylko w aksamitach, lecz także w adamaszkach przeznaczonych na ubiory dostojników weneckich. Zabytkowe okazy takich ubiorów weneckich zachowały się w Museo Correr w Wenecji. Rejestry towarów prowadzone przez kupców włoskich w Krakowie zawierają rozmaite tkaniny używane na żupany i reprezentacyjne delie, jednak w inwentarzach ubiorów XVII wieku przeważają różne gatunki sukna. Z wzorzystych adamaszków jedwabnych wspominane są w pierwszej połowie XVII wieku żupany adamaszkowe o dużych motywach ornamentu, nazywanych przez Włochów a mandorla fiorita, takich jak w żupanie zabytkowym z lat około 1628, który należał do starosty krakowskiego Gabriela Tarnowskiego. Równocześnie modne były tkaniny adamaszkowe o drobnych motywach geometrycznych "w kostki", tj. deseń szachownicowy, w trójkąty, "w łódki", czyli trapezy, lub z małymi luźnymi rzucikami roślinnymi. Adamaszki takie są znane ze wzmianek inwentarzy o ubiorach, portretów oraz z licznych fragmentów w kolekcjach muzealnych, jak np. zabytkowego żupana w Muzeum Narodowym w Warszawie. Do częstych ornamentów w tkaninach włoskich XVII wieku należały adamaszki i brokaty z motywem falistych linii otaczających rzuty ornamentu nazywane a onde. Połyskujących atłasów włoskich barwy złocistej i karmazynowej, tkanin bardzo gęstych, wykonanych z doskonałego surowca, używano na paradne żupany. Atłasy te służyły także do szycia całych ubiorów męskich według mody zachodniej lub tylko rękawów kazjaki uszytej ze sukna. Jak podają współczesne opisy, atłas był "kłóty", czyli zdobiony na całej powierzchni okrągłymi otworkami wybijanymi przy pomocy stalowych stempli, lub "rzezany", kiedy wybijane były podłużne rozcięcia, widoczne czasem na drzeworytach polskich przedstawiających ubiory z II połowy XVI i z XVII wieku. Na wizerunkach szlacheckich z I połowy XVII wieku można niekiedy zauważyć na żupanach charakterystyczny ornament rzutów kwiatowych. Podobny rysunek motywów kwiatowych spotyka się także na fragmentach zabytkowych tkanin. Tkaniny te mają prawie zawsze fakturę tkacką zbliżoną do grubego jedwabnego rypsu barwy karmazynowej z osnową żółtawą. Całą powierzchnię tkaniny między rzutami ornamentu pokrywa delikatny złoty drucik; motywy roślinne są broszowane grubszą nitką złotą. Tkaniny te były sprowadzane z Włoch, a używane na obicia i na ubiory świeckie oraz paramenta kościelne. Jakkolwiek mamy w źródłach liczne wiadomości o pasach angurskich i tureckich noszonych w Polsce od XVI wieku, wzmianki o używaniu na całe stroje męskie wzorzystych tkanin wschodnich należą do rzadkości. Dużo kupowano w Polsce tureckiego gładkiego złotogłowiu na paradne żupany, suknie kobiece, a nawet na podszewki do delii. Złotogłów turecki miał osnowę kolorową jedwabną, tak że tkanina mieniła się w załamaniach i cieniach barwą, a w świetle połyskiwała złotem; stąd też można spotkać wzmianki: "delia szkarłatna czerwona, złotogłowiem tureckim na dnie zielonym podszyta". W takiej technice wykonany był złotogłów zabytkowego żupana z pierwszej połowy XVII wieku, znalezionego w krypcie Ostrogskich w kościele farnym w Jarosławiu, obecnie w Muzeum w Jarosławiu. Wzorzystą tkaninę turecką widzimy wyjątkowo na delii ks. Krzysztofa Zbaraskiego, na portrecie malowanym zapewne po jego słynnym poselstwie do Turcji, odbytym w 1622 roku. Tkanina ta, o typowym dla tkactwa tureckiego ornamencie, lub nawet cała delia Zbaraskiego mogła pochodzić z daru sułtańskiego; na dworze tureckim panował w XVI i XVII wieku zwyczaj obdarzania posłów zagranicznych tzw. hilatami i tkaninami. Towary tureckie napływały w XVII wieku do Polski za pośrednictwem kupców ormiańskich i żydowskich. Oprócz tkanin złotolitych i cienkich jedwabnych, używanych w Turcji na zawoje i pasy, oraz tureckich i perskich kobierców poszukiwanym w Polsce towarem był safian turecki, czerwony i żółty, zakupywany przez szewców safianników. Safian żółty był ceniony szczególnie przez klientelę szlachecką; safianowe obuwie czerwone jest czasem wspominane w inwentarzach mieszczańskich. Tkaniny perskie z drobnymi motywami roślinnymi na złocistym tle były używane na magnackie stroje męskie tylko w rzadkich wypadkach uroczystości dworskich. W 1645 roku, jak opisuje Laboureur, francuski uczestnik powitania królowej Marii Ludwiki, grupa złożona z dwustu polskich magnatów wystąpiła w deliach ze złocistych tkanin perskich, podszytych kosztownymi futrami, lub w deliach z różnobarwnych aksamitów lewantyńskich, w żupanach ze złotej lamy i brokatów przetykanych złotem. Takie zbytkowne stroje po jednorazowym ich użyciu starannie przechowywano w szatniach magnackich, a z czasem oddawano na paramenta kościelne. Wielobarwne perskie tkaniny z dekoracją figuralną, z których szyto w Persji za dynastii Sefewidów dworskie ubiory, napływały do Polski czasem z towarami zakupionymi w Turcji. Nie wiadomo, jak doszedł do posiadania ferezji perskiej mieszczanin krakowski, zmarły w 1637 roku, w którego inwentarzu ruchomości, oprócz dość ciemnych i podniszczonych ubiorów, figuruje "ferezja turska na kształt kamchy, bagazją podszyta, pstre osoby na niej jakoby wiszniowe, której na Boże Ciało w procesję zażywał". We wzmiance tej jest mowa o złotolitym brokacie perskim nazywanym kamcha; figuralne tkaniny barwne wyrabiano tylko w Persji, a kamchy tureckie miały wyłącznie motywy roślinne w ornamencie. Zarówno zmarły właściciel perskiej ferezji, jak i spisujący inwentarz miejscy urzędnicy zdawali sobie sprawę z wyjątkowej wartości i oryginalności perskiej ferezji, nie spotykanej w ubiorach mieszczan krakowskich. W inwentarzach mieszczańskich i szlacheckich są czasem nazwy ubiorów bez dokładniejszych komentarzy, jedynie z opisem barwy, rodzaju tkaniny i futra w podszyciu, co utrudnia odszukanie ich w materiale ikonograficznym. Jedną z takich nazw, powracających często w tekstach XVII wieku, jest ferezja. Z nieco obszerniejszego opisu tego stroju w inwentarzu ubiorów krakowskiego mieszczanina Stanisława Baldiego (zm. w 1626 roku) wiadomo, że ferezja mogła mieć stojący kołnierz; była zapięta pod szyją na czapragę, posiadała kilka guzów i służyła za ubiór wierzchni. Taki model ferezji, z dodatkiem ozdobnych pętlic, widzimy na jednym z wotywnych obrazów w kościele Bożego Ciała w Krakowie, zawieszonym przy grobie bł. Stanisława Kaźmierczyka. Ferezja sukienna mogła być podszyta w tańszym wykończeniu tylko u dołu listwą taftową albo w całości miała podszewkę adamaszkową; sukienna szlachecka ferezja z 1634 roku była nawet podszyta cała złotogłowiem i miała na połach złote, pasmanteryjne pętlice. Ferezja mogła mieć do zapięcia tylko parę pętlic z guzami, jak wspominają inwentarze z lat 1622—1639. Ferezje spotyka się w inwentarzach jeszcze w latach siedemdziesiątych XVII wieku, nie znaczy to jednak, że ich moda trwała tak długo; inwentarze obejmują zarówno ubiory najnowszej mody, jak i nie noszone, a ze względu na dobry stan zachowania przez komisję zapisane po śmierci właściciela. Ferezje przyjęto z Turcji za pośrednictwem Tatarów do mody wschodnich sąsiadów Polski; w Moskwie były ubiorem długim i miały zwykle stojący kołnierzyk tatarski. Ferezja polska przekształciła tatarski pierwowzór, pozostawiając formę stojącego kołnierza z dodaniem ulubionej ozdoby z pętlic. Ferezje występują w cennikach robót krawieckich w ustawach wojewodzińskich z 1631 roku; wymienione są obok delii. W późniejszym cenniku, z 1648 roku, ferezja występuje obok kontusza, delii i innych sukni z pętlicami, przy czym robocizna za ferezję z pętlicami wynosi 2 zł 10 gr, za ferezję bez pętlic 2 zł. Około połowy XVII wieku spotyka się w inwentarzach ogólnikowe nazwy męskich ubiorów nasuwień lub opończa. W późniejszych inwentarzach XVII wieku występują określenia "pętlice szerokie", co zapewne oznacza pętlice dekoracyjne; inne wąskie służyły do zapinania. Do ubiorów, które weszły do mody polskiej w XVII wieku, należy kontusz. Nazwa kontusz występuje w cenniku wojewodzińskim dla robót krawieckich z 1648 roku wśród ubiorów ozdobionych pętlicami. Z opisów kontusza z lat sześćdziesiątych XVII wieku wynika, że kontusze zimowe miały często futrzane podszycie; w tych samych inwentarzach wymienia się delię jako ubiór wierzchni. Krótkie wzmianki w źródłach pisanych i skąpe materiały ikonograficzne nie pozwalają na odtworzenie kroju wczesnego kontusza. Najwcześniejszy przykład zabytkowego kontusza pochodzi dopiero z połowy XVIII wieku, inne zachowane kontusze pochodzą z drugiej połowy tego stulecia. Wszystkie mają jedną wspólną cechę kroju, mianowicie jednolitą formę pleców. Od linii stanu plecy przechodzą aż do dolnego brzegu w długi, dość wąski prostokąt, do którego z każdej strony są doszyte kloszowo skrojone boki. Kontusze tak skrojone mają sylwetę rozszerzoną od linii stanu i piękny, równomierny układ fałdów. Ponieważ inne szczegóły, jak kołnierze, zakończenie rękawów i ich szerokość, ulegały zmianie (widać to nawet w kilku zabytkowych kontuszach), można przyjąć, że istotną cechą kontusza był nie zmieniający się krój pleców. Wśród ubiorów zabytkowych w Domu Matejki jest długi, złocisty, atłasowy strój, przysłany Matejce z Żółkwi około 1867 roku, wyjęty z grobu Stanisława Daniłowicza, wuja króla Jana III Sobieskiego. Stanisław Daniłowicz zmarł w niewoli tatarskiej na Krymie. Po wykupieniu zwłok został pochowany w kościele w Żółkwi po 1640 roku. Dobrze zachowany strój Daniłowicza ma już typowy krój kontusza znany z przykładów XVIII wieku. Szerokie jego rękawy są wszyte w duże wykroje pach. Linie zeszycia rękawów od strony zewnętrznej są naszyte płaskim sznureczkiem, który przechodzi na boczne kieszenie stroju; podobnie są wykończone u dołu rękawy. Kryte zapięcie ubioru jest pierwotne: niski kołnierz zapina się na dwa guziczki pasmanteryjne. Wobec typowych dla kontuszy cech kroju zabytkowy ubiór Daniłowicza należy uznać za wczesny przykład tego stroju z XVII wieku. W taksach wojewodzińskich podawano zawsze w cenniku krawieckim wysokość opłat za robociznę dopiero po ustaleniu się mody danego rodzaju stroju, nawet w parę lat po jego ukazaniu się. Kontusze mogły być szyte dla pierwszych klientów już około 1640 roku, a znacznie później nazwa ich dostała się do cennika i po dalszym upływie lat do inwentarzy.



Delia - 1635 rok

Ferezja - 1630 rok

Ferezja na żupanie


Cofnij
Menu

Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn