Hymn Alatus Mortis


Pole bitewne zalane już mrokiem,
Słońca ostatni promień dawno prysł,
Zbrojna kolumna idzie równym krokiem,
To idą najemni z Alatus Mortis!

Gdy było południe razem wyszli w pole,
Potem wciąż widać krwawej broni błysk,
Cały dzień z wrogiem walczyli w mozole,
Na chwałę najemnych z Alatus Mortis!

Z wrogiego obozu wiozą łupy wielkie,
Krzyżacki dowódca tylko wąsy gryzł,
W proch się rozwiały nadzieje jego wszelkie,
Więc czoła uchylił przed Alatus Mortis!




Bitwa


Raduje się serce, raduje się dusza,
Gdy Alatus Mortis na Krzyżaka rusza.
Oj da, oj da dana, kompanio kochana,
Nie masz to jak bitwa, nie!

Chociaż do Grunwaldu mamy długą drogę,
Ale przecież dojdziem, byleby iść w nogę
Oj da, oj da dana...

Kiedy Krzyżak zdrajca drogę nam zastąpi,
To kul z hakownicy nikt mu nie poskąpi.
Oj da, oj da dana...

A gdyby on jeszcze śmiał udawać zucha,
Każdy z nas sztyletem trafi mu do brzucha.
Oj da, oj da dana...

A gdy się szczęśliwie skończy wojowanie,
To Alatus Mortis honory dostanie.
Oj da, oj da dana...

A więc piersi naprzód, podniesiona głowa,
Bośmy przecież pierwsza kompania bojowa.
Oj da, oj da dana...




Pieśń najemników


W dół od Wisły Lacki oddział szedł,
Co kozacką lubił spuszczać krew,
Królowi trzeba dziś świeżej krwi,
Najemników grupy zaciężnej.

Pod Kircholmem zagon Lutrów stał,
Co Polaków z Rygi wyprzeć chciał,
Chodkiewicz hetman rozkaz dał,
Najemnikom grupy zaciężnej.

Gdy husaria nasza weszła w cwał,
Ryży Luter kupą trupem padł.
Szwedzki władca hańbą okrył się - przez !!!,
Najemników grupy zaciężnej.

Gdy Żółkiewski siłą Cara wziął,
Zagon Lisa Moskwę dzielnie ciął,
Ojczyźnie trzeba dziś świeżej krwi,
Najemników grupy zaciężnej.

Gdy na Siczy Kozak tumult wzniósł,
Koniecpolski hetman w siłę wzrósł.
Kopie do boju gotowe są,
Najemników grupy zaciężnej.

A, że byłem wtedy silny chłop,
W bitwie złowił mnie Siczowca wzrok.
Siekłem szablą w głowę go- na chwałę !!!
Najemników grupy zaciężnej.

Od Maltańskiej strony Osman wszedł,
Z armią wielką co budziła lęk.
Do obrony kraju trzeba dziś,
Najemników grupy zaciężnej.




Prawdziwej wojny smak


Stoję za pawężą swą,
W koło pełno blach,
Ktoś podbiega, wali mieczem,
Hełm mój pękł raz dwa,
Szeptem mówię - Dzielnie walcz,
To prawdziwej wojny smak.

Halabardy i berdysze,
Łupią, że aż strach,
Podnieś tarczę, walnij sztychem,
Z szarżą wjedź mu w twarz,
W boju krzyczę sobie tak:
To prawdziwej wojny smak

Szukam sławy w pojedynkach,
W walce czuję rausz,
Z hakownicy ktoś wypala,
W moją skromną twarz,
Z trudem powstrzymuję płacz,
To prawdziwej wojny smak.

A po bitwie jest biesiada,
Jadło, dzik i ruszt,
Opowieści o wypadach,
Jest i trunek tu,
Gdy popiję śpiewam tak:
To prawdziwej wojny smak.




Biegówka


Biegnij, biegnij równym krokiem, x2
Nie zatrzymuj się przed ciosem. x2
Pies najemny to jest to, x2
W oczach widać samo zło. x2

My Krzyżaka rozgromimy, x2
W pierwszej szarży powalimy. x2
Związek Pruski naszym domem, x2
W bitwie zginiem wiemy o tem. x2

Jak w Chojnicach nas nie było, x2
Wojsko lachę położyło. x2
Gdy Alatus w szarżę wpada, x2
Wróg nasz lata niczym żaba. x2




Sokoły


Hej, tam gdzieś znad czarnej wody,
Siada na koń Kozak młody,
Czule żegna się z dziewczyną,
Jeszcze czulej z Ukrainą.
ref.
Hej, hej, hej sokoły,
Omijajcie góry, lasy, pola, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.
Hej, hej, hej sokoły,
Omijajcie góry, lasy, pola, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy, dzwoń, dzwoń, dzwoń!

Dziki Tatar w stepie gania,
Ale Polak go dogania,
Tnij Tatara prosto w głowę,
Niech poczuje szabli mowę.
ref.

Czarny pałasz w rękę dajcie,
I tak kupą zaśpiewajcie,
Lach i Rusin to są braty,
Razem pójdą na psubraty.
ref.

Ryży Luter pali z działa,
Muszkiet jego ogniem ziaja,
A my jego mamy w dupie,
Bo husaria sieje trupem.
ref.

Pięknych dziewcząt jest niemało,
Lecz najwięcej w Ukrainie,
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej dziewczynie.
ref.

Ona biedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie,
Dniem i nocą tęsknię do niej.
ref.

Żal, żal, za dziewczyną,
Za zieloną Ukrainą,
Żal, żal, serce płacze,
Że cię więcej nie zobaczę.
ref.

Wina, wina, wina dajcie,
A jak pomrę pochowajcie,
Na zielonej Ukrainie,
Przy kochanej mej dziewczynie.
ref.




O mój rozmarynie


O mój rozmarynie, rozwijaj się! x2
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej, zapytam się. x2

A jak mi odpowie: Nie kocham cię! x2
Ułani werbują, strzelcy maszerują, zaciągnę się. x2

Dadzą mi buciki z ostrogami. x2
I siwy kabacik, i siwy kabacik z wyłogami. x2

Dadzą mi konika cisawego. x2
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę do boku mego. x2

Dadzą mi uniform popielaty. x2
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie tęsknił do swej chaty. x2

Dadzą mi manierkę z gorzałczyną. x2
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie tęsknił za dziewczyną. x2

A kiedy już wyjdę na wiarusa. x2
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej po całusa. x2

A gdy mi odpowie: Nie wydam się! x2
Hej, tam kule świszczą i bagnety błyszczą poświęcę się. x2

Pójdziemy z okopów na bagnety. x2
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie pocałuje, ale nie ty! x2

A gdy mnie przyniosą z raną w boku. x2
Wtedy pożałujesz, wtedy pożałujesz z łezką w oku. x2

Za tę naszą ziemię skompaną we krwi. x2
Za naszą niewolę, za nasze kajdany, za wylane łzy. x2




Ułani, ułani

Ułani, ułani, malowane dzieci,
Niejedna panienka za wami poleci.
Hej, hej, ułani, malowane dzieci,
Niejedna panienka za wami poleci.

Niejedna panienka i niejedna wdowa,
Za wami ułani polecieć gotowa.
Hej, hej, ułani i niejedna wdowa,
Za wami ułani, polecieć gotowa.

Babka umierała i tak się pytała,
Czy na tamtym świecie ułani będziecie.
Hej, hej ułani malowane dzieci,
Niejedna panienka za wami poleci.

Jedzie ułan jedzie, szablą pobrzękuje,
Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje,
Hej, hej, ułani, szablą pobrzękuje,
Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje.




W stepie szerokim

W stepie szerokim, którego okiem,
Nawet sokolim nie zmierzysz,
Stań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa,
Pieśni o Małym Rycerzu.

Choć mały ciałem, rąbacz wspaniały,
Wyrósł nad pierwsze szermierze,
I wieki całe będą śpiewały,
Pieśni o Małym Rycerzu.

Ty, któryś w boju i ty, coś w znoju,
I ty, co liczysz i mierzysz,
Stań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa,
Pieśni o Małym Rycerzu.





Jestem Panem

Jestem sobie Panem,
Gdy siedzę nad dzbanem,
Nie dbam ja o złoto,
Przepiję z ochotą,
Więc pijmy,
Więc pijmy,
Póki starczy sił.





Idzie żołnierz borem lasem

Idzie żołnierz borem lasem, borem lasem,
Przymierając z głodu czasem, z głodu czasem.

Suknia na nim nie blakuje, nie blakuje,
Wiatr dziurami przelatuje, przelatuje.

Chustka czarna jest za pasem, jest za pasem,
Ale i w tej pusto czasem, pusto czasem.

Chociaż żołnierz obszarpany, obszarpany,
Przecież idzie między pany, między pany.

Trzeba by go obdarować, obdarować,
Soli jemu nie żałować, nie żałować.

Wtenczas żołnierza szanują, ach szanują,
Kiedy trwogę na się czują, na się czują.

Zapłaćże mu Jezu z nieba, Jezu z nieba,
Boć go pilna jest potrzeba, jest potrzeba.





Białe róże

Rozkwitają pąki białych róż,
Wróć, Jasieńku, z tej wojenki już,
Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat.

Kładłam ci ja idącemu w bój,
Białą różę na karabin twój,
Nimeś odszedł, mój Jasieńku, stąd,
Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł.

Przeszła wiosna, lato, jesień już,
Przekwitały pąki białych róż,
Cóż ci teraz dam, Jasieńku, hej,
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej.

Ponad stepem nieprzejrzana mgła,
Wiatr w burzanach cichuteńko łka.
Przyszła zima, opadł róży kwiat,
Poszedł w świat Jasieńko, zginął za nim ślad.

Jasieńkowi nic nie trzeba już,
Bo mu kwitną pąki białych róż,
Tam pod dębem, gdzie w wojence padł,
Rozkwitł na mogile białej róży kwiat.

Nie rozpaczaj, lube dziewczę, nie,
W polskiej ziemi nie będzie mu źle.
Policzony będzie trud i znój,
Za Ojczyznę poległ ukochany twój.





Legiony

Legiony to żołnierska nuta,
Legiony to straceńców los!
Legiony to żołnierska buta,
Legiony to ofiarny stos.
ref.
My pierwsza brygada, strzelecka gromada,
Na stos rzuciliśmy nasz życia los,
Na stos, na stos!

O ileż mąk, ileż cierpienia,
O ileż krwi, wylanych łez,
Pomimo to nie ma zwątpienia,
Dodawał sił wędrówki kres.
ref.

Nie chcemy już od was uznania,
Ni waszych mów ni waszych łez,
Skończyły się dni kołatania,
Do waszych dusz, do waszych kies.
ref.

Umieliśmy w ogień zapału,
Młodzieńczych wiar rozniecić skry,
Nieść życie swe dla ideału,
I swoją krew i marzeń sny.
ref.

Potrafim dziś dla potomności,
Ostatki swych poświęcić dni,
Wśród fałszów siać zew namiętności,
Miazgą swych ciał, żarem swej krwi.
ref.

Mówili, żeśmy stumanieni,
Nie wierząc w to, że chcieć to móc!
Lecz trwaliśmy osamotnieni,
A z nami był nasz drogi wódz!
ref.





Maszerują strzelcy, maszerują

Nie noszą lampasów, lecz szary ich strój,
Nie noszą ni srebra, ni złota,
Lecz w pierwszym szeregu, podąża na bój
Piechota, ta szara piechota.
ref.
Maszerują strzelcy, maszerują,
Karabiny błyszczą, szary strój,
A przed nimi drzewa salutują,
Bo za naszą Polskę idą w bój!

Idą, a w słońcu kołysze się stal,
Dziewczęta zerkają zza płota,
A oczy ich dumnie utkwione są w dal,
Piechota, ta szara piechota.
ref.

Nie grają im surmy, nie huczy im spiż,
A śmierć im pod stopy się miota,
Lecz czoła ich dumnie wzniesione są wzwyż,
Piechota, ta szara piechota.
ref.

Miarowo bagnetów kołysze się łan,
A w sercu ich szczera ochota,
Ze śpiewem do boju wyrusza jak w tan,
Piechota, ta szara piechota.
ref.





Przybyli ułani pod okienko

Przybyli ułani pod okienko, x2
Pukają, wołają: puść panienko! x2

Zaświecił miesiączek do okienka, x2
W koszulce stanęła w nim panienka. x2

O Jezu, a cóż to za wojacy? x2
Otwieraj! Nie bój się to czwartacy! x2

O Jezu! A dokąd Bóg prowadzi? x2
Warszawę odwiedzić byśmy radzi. x2

Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno, x2
Zobaczyć to stare nasze Wilno. x2

A z Wilna już droga jest gotowa, x2
Prowadzi prościutko aż do Lwowa. x2

O Jezu, a cóż to za mizeria? x2
Otwórz no, panienko! Kawaleria. x2

Przyszliśmy napoić nasze konie, x2
Za nami piechoty pełne błonie. x2

O Jezu! A cóż to za hołota? x2
Otwórz panienko! To piechota! x2

Panienka otwierać podskoczyła, x2
Żołnierzy do środka zaprosiła. x2





Kadrówka

Raduje się serce, raduje się dusza,
Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza.
ref.
Oj da, oj da dana, kompanio kochana,
Nie masz to jak Pierwsza, nie!

Chociaż do Warszawy mamy długą drogę,
Przecież jednak dojdziem, byle by iść w nogę.
ref.

Gdy Moskal, psia wiara, drogę nam zastąpi,
Kulek z Manlichera nikt mu nie poskąpi.
ref.

Kiedy wybijemy po drodze Moskali,
Ładne warszawianki będziem całowali.
ref.

Chociaż w butach dziury i na portkach laty,
To Pierwsza Kadrowa pójdzie na armaty.
ref.

A gdy się szczęśliwie zakończy powstanie,
To Pierwsza Kadrowa gwardyją zostanie.
ref.





Wojenko, wojenko

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani,
Że za tobą idą, że za tobą idą,
Chłopcy malowani?

Chłopcy malowani, sami wybierani,
Wojenko, wojenko, wojenko, wojenko,
Cóżeś ty za pani?

Wojenko, wojenko, co za moc jest w tobie,
Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz,
W zimnym leży grobie.

Na wojence ładnie, kto Boga uprosi,
Żołnierze strzelają, żołnierze strzelają,
Pan Bóg kule nosi.

Maszeruje wiara, pot się krwawy leje,
Raz dwa stąpaj bracie, raz dwa stąpaj bracie,
Bo tak Polska grzeje.

Wojenko, wojenko, co za moc jest w tobie?
Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz,
W zimnym leży grobie.

Ten już w grobie leży z dala od rodziny,
A za nim pozostał, a za nim pozostał,
Cichy płacz dziewczyny.





Oj czyj to kiń stojit

Oj czyj to kiń stojit,
Szczo sywa hrywońka,
Spodobałas meni, x2
Taja diwczynońka.

Oj ne ta diwczyna,
Szczo biłe łyczeńko,
Podaj że diwczyno,
Podaj że harnaja,
Na konia ruczeńku.

Diwczyna pidijszła,
Ruczeńku podała,
Oj łudsze ja buła, x2
Kochannia nie znała,

Kochannia kochannia,
Z weczora do rannia,
Jak soneczko zijde, x2
Kochannia widijde.





Goriłka

Hej, gorilko, bila-bila,
Hej, gorilko, bila-bila,
Hej, gorilko, bila-bila,
Ja b tebe lizhkoju jila!

Ja za tebe sriblo, zloto,
Ja za tebe sriblo, zloto,
Ja za tebe sriblo, zloto,
A ty mene buh v boloto!

Ja za tebe sribniaky,
Ja za tebe sribniaky,
Ja za tebe sribniaky,
A ty mene v budiaky!

Hej, gorilko z buriaka,
Hej, gorilko z buriaka,
Hej, gorilko z buriaka,
Robysh z mene duraka!

Ja za tobov azh do L`vova,
Ja za tobov azh do L`vova,
Ja za tobov azh do L`vova,
A ty mene buh do rova!

Ja za tobov do Warszawy,
Ja za tobov do Warszawy,
Ja za tobov do Warszawy,
A ty mene buh do travy!





Nalyvajmo, brattia

Nalyvajmo, brattia
Kryshtalevi chashi
Shchob shabli ne braly,/
Shchob kuli mynaly/
Golivon`ky nashi!/ x2

Bo kozac`ka dolia,
Jak u poli ruta:
Sichena dosychamy/
Hleshchena gromamy/
Shche j vitramy gnuta./ x2

Poguliajmo, brattia,
Poky je shche syla!
Poky do pohodu,/
Poky do s hid soncia/
Surmy ne surmyly!/ x2





Marusia

Rozpriahajte chłopci koni,
Taj lahajte spoczywat,
A ja pidu w sad wysznewyj,
W sad krynyczeńku kopat.
Ref.
Marusia, raz, dwa try kasyna,
Czarnawaja diwczyna,
W sadu jahody rwała.

Kopaw, kopaw, kopaw krynyczeńku,
U wysznewomu sadu,
Czy ne wyjde diwczynońka,
Rano, w ranci po wodu.
Ref.

Wijszła, wijszła, wyjszła diwczynońka,
Rano w ranci wodu brat,
A za neju kozaczeńko,
Wede konia napowat.
Ref.

Prosyw, prosyw, prosyw widereczko,
Wona jomu ne dała,
Wdaryw, wdaryw z ruky persteń,
Wona joho ne wziała.
Ref.

Znaju, znaju, znaju diwczynońko,
Czym ja Tebe obrazyw,
Szczo ja wczora iż wieczora,
Kraszczuj tebe polubyw.
Ref.

Wona rostom, rostom newełyczka,
Szczej do toho młoda,
Rusa kosa do pojasa,
W kosi striczka hołuba.
Ref.





Cofnij


Ubezpieczenie Olsztyn | Archiwum | Ubezpieczenie Olsztyn